pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 17 kwietnia 2014
  • wyświetleń: 2466

Z Majdanu przyjechali do Pszczyny

Burmistrz Pszczyny spotkał się z wicewojewodą Piotrem Spyrą oraz gośćmi z Ukrainy - uczestnikami wydarzeń na Majdanie. Panowie przybyli do Pszczyny w towarzystwie Pani Stanisławy Warmbrand, dziennikarki "Kuriera Chicago", której relacja ze spotkania została zamieszczona poniżej.

Majdan, Ukraina, burmistrz
Uczestnicy wydarzeń na Majdanie z wizytą u burmistrza · fot. UM Pszczyna


Jura Ponomarenko miał firmę. Na Ukrainie, w swoim miasteczku. W pobliżu Kijowa. Miał. Łapówki, jakich coraz częściej i coraz więcej żądała "praworządna" milicja, sprawiły, że Jura firmę zamknął i poszedł do roboty na państwowym. Jura jest młody - to trzydziestolatek, z trójką małych dzieci.

Wołodia Babycz ma kiosk, haracz też płacił, ale jakoś wytrwał. Po czterdziestce. Dzieci już na swoim. Prowadzą swój mały biznes razem z żoną.

Jura, kiedy ruszył Majdan, miał wybór - albo oglądać w telewizorze, co się dzieje, albo wesprzeć rodaków. I pytanie - jeśli nie ja, to kto?

Poszedł na Majdan. Bronić honoru, bronić europejskich wartości. I wolności.

Dopadli go uzbrojeni bandyci w mundurach. Tłukli pałkami niemiłosiernie. Jura miał szczęście - w pewnym momencie osłonił ręką głowę. Ręka poszła w drebiezgi, ale przeżył. Z tych, których bito obok Jury, nie przeżył nikt. Bito po głowach metalowymi prętami. Z ostrzem jak brzytwa. Ten, co bił Jurę, wrzeszczał po rosyjsku. Po rosyjsku z Rosji, bo rosyjski, używany na Ukrainie, jest trochę inny.

Wołodia zaszedł na Majdan. Jak zobaczył ten koszmar, to dobiegł do metra i zdążył uciec. W domu włączył telewizor. I zobaczył koszmar. Zrozumiał, że tam każdy jest potrzebny. Więc wrócił. Szedł pustą ulicą. Wyminął, wraz z kilkoma osobami, grupę "tituszek" - wyjątkowo niebezpiecznych dresiarzy, i... z budynku milicji padł strzał. A potem wybuchł granat. Wołodymyr, ciężko ranny (odłamek granatu poszedł pod okiem w głąb twarzy, aż pod ucho), ocknął się w szpitalu.

Obaj, wraz ze sporą grupą rannych, najpierw trafili do szpitala w Warszawie, a potem do Katowic.

Jury głowa jeszcze długo będzie się goiła. Ręka, dzięki Bogu poskładana z kawałeczków przez polskich chirurgów, już jest władna.

Wołodii oko ocalono. Jeszcze kawałek szrapnela tkwi za uchem, w czaszce, ale...

Pobyt w szpitalu MSW w Katowicach to czas rekonwalescencji, operacji i... w stanie znacznie lepszego samopoczucia, czas uczenia się nas - naszej historii (byliśmy w Auschwitz), naszej walki o wolność (byliśmy w muzeum KWK "Wujek"), naszej demokracji.

Dla obu - Jury i Wołodii to były i są problemy i pytania najistotniejsze.

Wicewojewoda Piotr Spyra zabrał nas do miasta "kompatybilnego" z rodzinnym gniazdem Jury; do Pszczyny.

Pytania po drodze: o fundusze unijne, bo wszędzie napisy o unijnych "wkładach" na przeróżne inwestycje, o to jak nam się udało wyprowadzić zakłady produkcyjne poza miasta...

Pszczyna - od pierwszego kroku, robi na naszych gościach piorunujące wrażenie: olśniewająca czystość, przepiękny budynek Urzędu Miasta, flagi polska, unijna...

A co to znaczy "Tu sie godo poślonsku"?

Ba, jak to przełożyć na ukraiński?!

Mówię krótko: - To symbol demokracji.

U burmistrza Pszczyny, Dariusza Skrobola, przy kawie, herbacie (Jura "cierpi", ale... dolegliwości neurologiczne kawę wykluczają), pytania, pytania, pytania; przede wszystkim o prawne zabezpieczenia demokracji, o jawność decyzji, jawność życia politycznego, jawność zarobków, o stosunek do obywatela, o prawa obywatelskie i o obowiązki obywatelskie. O dbałość o przyrodę, o zabytki, o kulturę... Znakomita, przyspieszona lekcja bycia w polskim mieście, na Śląsku, w Unii.

Pyta głównie Jura - w jego mieście (Wasylków, ponad 50 tysięcy mieszkańców), z wyborami prezydenckimi zbiega się termin wyborów mera i rady miasta. Jura będzie startował. No bo jeśli nie on, i ci, co byli na Majdanie, to kto? A skoro tak, to trzeba się nauczyć. Jak rządzić mądrze.

Umawiamy się z panem burmistrzem w... Kijowie. I w Wasylkowie. Z bagażem praktycznych rad.

Skoro Pszczyna to... żubry!

Cóż powiem. Szok i frajda. Ja też po raz pierwszy, wstyd się przyznać, zobaczyłam żubry!

I zdjęcia z pawiem, i stadko kóz, i przepiękny park, i przejazd pod pałacem i... na prośbę naszych gości, znów pod Urząd Miasta. Chcą zapamiętać w sposób szczególny to miejsce; gościnność, elegancję, kompetencję.

Wyjeżdżamy z pamiątkami - folderem o mieście, pluszowym żubrzykiem, śląskimi oblatami i pszczyńskimi krówkami. I znów musiałam tłumaczyć: oblaty?! Co to jest? - No, oblaty to oblaty. I tyle!

Pamiątkowa torba ma napis: PSZCZYNA perła księżnej Daisy.

Dla naszych gości - Jury i Wołodymyra Pszczyna to perła wiedzy o Polsce, Śląsku, o demokracji w Unii Europejskiej.

Mam nadzieję, że Ukraina przetrwa czas straszny, że wytrwa.

Mam nadzieję, że po wyborach Jura wróci tu po dalszą naukę, a pan Dariusz Skrobol, burmistrz Pszczyny, pojedzie z Jurą do Wasilkowa, do Kijowa.

Idą święta Wielkiej Nocy.

Święta Zmartwychwstania Pańskiego.

Po całej Ukrainie, w Wielkanoc niesie od ponad tysiąca lat głośne:

Chrystos woskres! Chrystos woskres! Chrystos woskres!

Chrystus zmartwychwstał!

Jaki będzie dzień Zmartwychwstania Pańskiego dla Jury, dla Wołodii, dla Jury dzieciaków...? W Kijowie, w Wasylkowie....

Stanisława Warmbrand

new / pless.pl, źródło: UM Pszczyna

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.