pless.pl

Reklama

Zdrowie

  • 12 maja 2022
  • 17 maja 2022
  • wyświetleń: 9613

Uchodźca u lekarza. Przychodnie w Pszczynie pomagają czy odsyłają?

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Solidarni z Ukrainą" podaj

Do redakcji portalu pless.pl docierają informacje, jakoby ukraińscy pacjenci mieli trudności z uzyskaniem pomocy lekarskiej w pszczyńskich placówkach medycznych. Ukraińcy są podobno odsyłani z poszczególnych przychodni do innych, ze względu na brak miejsc do lekarza w danym dniu. Przychodnie tłumaczą jednak, że nie zostawiają nikogo bez pomocy. Jak więc wyjaśnić historie osób, które zanim trafią do lekarza z chorującym dzieckiem, tułają się przez kilka dni po różnych placówkach?

Reklama

dziecko, lekarz, pediatra, poz, przychodnia, lekarz rodzinny
Uchodźca u lekarza. Przychodnie w Pszczynie pomagają czy odsyłają? · fot. pixabay.com


Placówki medyczne i szpitale w całej Polsce od wielu lat borykają się z jednym, podstawowym problemem - brakiem lekarzy. W obliczu kryzysu uchodźczego skutki tego problemu zaczynają przerastać wiele przychodni, również tych w Pszczynie. Niektóre mają rzekomo odsyłać pacjentów do innych placówek. Przykładem takiej sytuacji jest historia Ukrainki z trójką dzieci, w tym jednym chorującym, której pomocy miały odmówić dwie przychodnie. Ostatecznie uzyskała ją w Sanusie.

- Mama miała ze sobą dwójkę kilkuletnich dzieci i jedno roczne. Była zrozpaczona, ponieważ odmówiono jej pomocy w dwóch innych miejscach. Pomogliśmy, choć sami mamy tylko jednego pediatrę na całą przychodnię i około trzy tysiące własnych pacjentów (dziecięcych - przyp. red.). Codziennie szuka tutaj pomocy około 6-7 uchodźców z chorującymi dziećmi, część z nich dociera z karteczką z innej przychodni, na której widnieją nasza nazwa i adres. Staramy się w miarę możliwości udzielać świadczeń pacjentom z Ukrainy, jednocześnie dbając o dobro naszych stałych pacjentów - odpowiada prezes NZOZ Sanus Maria Nycz-Krauza, zapytana o to, jak wygląda sytuacja w jednej z najstarszych pszczyńskich placówek.

Okazuje się, że Sanus nie jest odosobnionym przypadkiem. Z relacji pszczyńskich lekarzy i kierownictwa NZOZ-ów wynika, że do innych miejsc również docierają uchodźcy, którzy szukali już pomocy gdzie indziej, ale bezskutecznie. "Często przychodzą do nas, jak po ostatnią deskę ratunku" - powtarzają pracownicy kilku przychodni.

Sanus
NZOZ Sanus · fot. pless.pl


W części placówek natomiast problem ten nie jest aż tak dotkliwy, gdyż liczba pacjentów z Ukrainy nie wydaje się przytłaczająca. Bez względu jednak na skalę problemu w poszczególnych miejscach, właściciele i personel wszystkich placówek medycznych zgodnie twierdzą, że nie odmawiają pomocy uchodźcom, zwłaszcza jeżeli sytuacja wymaga natychmiastowej interwencji. Lekarze pomagają jak potrafią, choć bardzo często wiąże się to z pracą po godzinach. Podkreślają, że nie mają do pomocy osób biegle władających językiem ukraińskim, więc zebranie wywiadu od pacjenta bywa utrudnione.

Dość często pojawia się dygresja, że w organizacji pomocy medycznej dla uchodźców od początku wojny panuje chaos, a i sami uchodźcy nie wiedzą, gdzie powinni się udać w konkretnym przypadku. Być może dlatego w jednych przychodniach jest spore obłożenie, w innych mniejsze.

Dariusz Fuchs, prezes ośrodka zdrowia Symetria, pełniącego m.in. dyżur nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej namawia do tego, aby pacjenci korzystali z placówek położonych najbliżej ich miejsca zamieszkania.

- W ramach nocnej i świątecznej opieki nie odmawiamy osobom w nagłych sytuacjach, którym pomoc powinna być udzielona natychmiast, szczególnie jeśli chodzi o dzieci. Chciałbym podkreślić natomiast, że w celu konsultacji obywatele Ukrainy powinni zgłaszać się do tych przychodni, do których mają najbliżej z miejsca ich aktualnego pobytu i korzystać z ambulatorium tylko w przypadkach nagłego pogorszenia zdrowia - tłumaczy szef placówki.

Czy częste wizyty ukraińskich mam w przychodni Sanus mogą wynikać z tego, że duża grupa ukraińskich uchodźców zamieszkuje właśnie centrum Pszczyny? Przychodnia mimo wszystko ma swoje limity, a nowi pacjenci przychodzą "z drogi", podczas gdy stali wiedzą o obowiązujących zapisach. Frustrację pacjentów zza granicy może budzić fakt, że nie zostają przyjęci od razu.

- Niestety polscy pacjenci również muszą czekać na wizytę u lekarza, o ile pozwala na to ich stan zdrowia. W przychodniach POZ stosowane są zapisy na konkretną godzinę. Pacjent musi czuć, że ten zaplanowany czas jest dla niego i nie musi wyczekiwać godzinami w kolejce. Ten sposób pracy poprawia jakość usług. Zapisy na wizytę realizowane są również za pomocą środków łączności i każdy może uzyskać pomoc medyczną w zależności od wolnych terminów. Pacjenci w stanie bezpośredniego zagrożenia otrzymują pomoc bez kolejki. Trzeba mieć świadomość, że czas pracy lekarzy i liczba lekarzy są ograniczone i nie zawsze można być przyjętym w danym dniu. W ostatnim czasie coraz bardziej pogłębia się problem braku lekarzy i pielęgniarek, który odczuwamy w całym systemie służby zdrowia. Wszyscy doświadczamy, że kolejki do specjalistów są długie, a do niektórych specjalności bardzo długie. Niestety musimy uzbroić się w cierpliwość i z przysłowiowym "katarkiem" zapisać się na wizytę. Dotyczy to również osób z Ukrainy, które nierzadko są zdziwione faktem, że pomoc nie zostanie udzielona im natychmiast i nie zostaną przyjęte bez kolejki. Roszczeniowość Polaków również jest w tej chwili nie na miejscu. Uważają, że Ukraińcy zabierają im miejsce do lekarza, u którego są zapisani na stałe. Podkreślam jednak, że nie zostawiamy bez pomocy ani jednych, ani drugich - mówi szef jednej z placówek zdrowia na terenie gminy, który chce pozostać anonimowy.

Ośrodek zdrowia Symetria w Pszczynie
Ośrodek zdrowia Symetria w Pszczynie · fot. Ośrodek Symetria Sp z o o / Facebook


12 marca 2022 roku weszła w życie ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy w związku z konfliktem zbrojnym na terytorium tego państwa. Specustawa przyznaje prawo do świadczeń medycznych, refundacji leków, i zaopatrzenia w wyroby medyczne obywatelom Ukrainy, którzy przybyli do Polski w związku z agresją Rosji, na analogicznych zasadach, jakie przysługują ubezpieczonym.

We wrześniu zacznie się sezon infekcji i przychodnie, zwłaszcza dziecięce, będą przeżywały oblężenie. Część uchodźców nie wróci do tego czasu, a być może już nigdy, do swojego kraju.

- Trzeba usprawnić organizację pomocy dla nich, być może stworzyć dodatkową przychodnię lub ustalić między placówkami, na jakich zasadach i jaką liczbę pacjentów z Ukrainy każda przychodnia jest w stanie przyjąć. To wszystko problemy, w rozwiązaniu których powinien pomóc Narodowy Fundusz Zdrowia, ale liczę też na współpracę między szefami placówek - podsumowuje Maria Nycz-Krauza.

Ela / pless.pl

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

Solidarni z Ukrainą

Jeśli chcesz otrzymywać powiadomienia o nowych artykułach z tematu "Solidarni z Ukrainą" podaj