Wiadomości
- 24 marca 2026
- 30 marca 2026
- wyświetleń: 7259
Piękne wspomnienia i trudna rzeczywistość - jak postrzegają Piastowską handlowcy i młodzież
Jeszcze kilkanaście lat temu ulica Piastowska była jednym z najbardziej tętniących życiem miejsc w Pszczynie - pełna sklepów, rozmów i codziennych spotkań. Dziś jej obraz wyraźnie się zmienia. Błażej, rocznik 2002, student komunikacji internetowej, wraca do swoich dziecięcych wspomnień o zakupach pierwszych butów do szkoły i spacerach z rodzicami, by skonfrontować je z obecną rzeczywistością. Rozmawia zarówno z handlowcami, którzy od lat prowadzą tu swoje biznesy, jak i z młodymi ludźmi, dla których Piastowska coraz częściej pozostaje miejscem obcym. Czy to ulica, która powoli umiera, czy raczej przestrzeń z niewykorzystanym potencjałem? Zapraszamy do lektury reportażu i dyskusji.

Pamiętam ze wczesnej młodości, jak rodzice kupowali mi na ulicy Piastowskiej tenisówki do szkoły. Odbywało się to co roku, bo zawsze niszczyłem buty bardzo szybko. Później, na tej samej ulicy, zostały zakupione moje pierwsze buty sportowe - halówki. Pamiętam spacery w letnie popołudnia i drożdżówki, które kupowali mi rodzice w jednej z piekarni na tej ulicy. Aż wreszcie pamiętam tłum ludzi na tej ulicy. Ktoś na spacerze, ktoś szedł do jednego z licznych sklepów z ubraniami, a ktoś inny był wciągnięty w rozmowę z sąsiadem, którego przypadkowo tam spotkał. Między tym wszystkim sześcioletni ja - idę z mamą i tatą kupić moje pierwsze buty do szkoły. Taki obraz ulicy Piastowskiej zapamiętałem z dzieciństwa i podobnie pamięta go wielu mieszkańców Pszczyny i okolic, choć w tej historii, którą przytoczyłem, każdy pełnił inną rolę, a co za tym idzie - teraz jest na innym etapie swojego życia. Obraz tej ulicy jest teraz zgoła inny, choć nadal spotkamy tam ludzi, którzy dokonują zakupów. Postanowiłem zapytać sprzedawców, którzy prowadzą tam swoje biznesy, o ich perspektywę na tę ulicę oraz osoby młode o to, jak oni na nią patrzą, a następnie ułożyć tę historię w całość.
10 lat różnicy - czyli rozmowy ze sprzedawcami
Panuje powszechna opinia o umierającej ulicy Piastowskiej. Ciężko z tą opinią dyskutować, jeżeli popatrzymy na tę ulicę z perspektywy przechodnia. Jej obraz raczej się nie zmienia, niezależnie od tego, czy przejdziemy się nią w środku tygodnia, czy po południu w sobotę. Postanowiłem jednak tę tezę skonfrontować z osobami, które prowadzą tam handel. Wszedłem do kilku sklepów i zadałem to samo pytanie: "Czy zgadza się Pan/Pani z tezą, że ulica Piastowska umiera?". Dalsza część rozmowy była zależna od tego, jaką odpowiedź usłyszałem.
Ulica Piastowska w większości składa się ze sklepów odzieżowych, choć znajdują się tam także sklepy z akcesoriami do domu, sklep zoologiczny czy fotograf. Wszędzie, gdzie wszedłem i zadałem moje pytanie, reakcja i odpowiedź były bardzo podobne - tak, zdecydowanie ulica Piastowska umiera. Powtarzały się także diagnozy tego stanu rzeczy - wzrost handlu internetowego. Ta diagnoza jest niezwykle trafna, szczególnie w tej głównej sferze handlu, która dominuje na ulicy Piastowskiej, czyli w branży modowej. Według danych GUS około połowa Polaków kupuje ubrania głównie przez internet (ok. 50-55%). Największą grupą w tej części są osoby w wieku 18-29 lat - nawet do 90%.

Praktycznie każdy, kogo zapytałem, prowadzi swój biznes lub pracuje w sklepie od około 10 lat. Zapytałem o tendencję spadkową liczby osób na tej ulicy na przestrzeni dekady. Odpowiedzi ponownie się powtarzały - można tę tendencję porównać do równi pochyłej w dół. Jako moment, który dodatkowo przyspieszył ten proces, handlowcy wskazują pandemię COVID-19. To również znajduje odzwierciedlenie w ogólnopolskich statystykach. W 2016 roku około 25-30% Polaków kupowało ubrania głównie przez internet. Tendencja w kolejnych latach była wzrostowa, choć wzrosty wynosiły raczej około 5% rok do roku. Natomiast w 2020 roku nastąpił duży skok - aż do poziomu 50-60%. Kolejne lata przyniosły stabilizację na poziomie 55-60%, a obecnie obserwujemy utrzymanie się tego trendu w przedziale 50-60%.

Sytuacja z handlem internetowym to jedna strona medalu, ale sprzedawcy mówią także o drugiej. Usłyszałem wiele głosów, że urząd miasta nie ułatwia sytuacji właścicielom sklepów, chociażby poprzez płatne parkingi. Jedna z właścicielek podzieliła się refleksją, że gdyby parkingi były bezpłatne, np. przez pół godziny, mogłoby to choć trochę pomóc handlowi na tej ulicy. Inna twierdzi, że jest trudniej niż kilka lat temu, ale można sobie z tą sytuacją poradzić - wymaga to jednak większego zaangażowania. Jeszcze inni handlowcy mówią o losowości handlu w dzisiejszych czasach. Podają przykłady słonecznych dni, które teoretycznie powinny sprzyjać sprzedaży, a bywają słabe, oraz deszczowych, kiedy sytuacja jest odwrotna.
Temu obrazowi częściowo zaprzecza pojawianie się nowych lokali na tej ulicy. W ostatnim czasie pojawiło się kilka zakładów fryzjerskich i barberów. W rozmowie w jednym z nich usłyszałem, że ulica Piastowska została wybrana ze względu na bliskość centrum i liczbę turystów, a klientów zdecydowanie nie brakuje.

Inna wizja Piastowskiej - jak postrzega ją młodzież?
Podczas rozmów z właścicielami sklepów dostrzegłem, że faktycznie pojawiają się klienci, jednak widziałem głównie seniorów. Postanowiłem więc zapytać osoby młode, jak postrzegają ulicę Piastowską i co ewentualnie by w niej zmieniły. Główna opinia, którą usłyszałem od młodych osób, była taka, że dla nich po prostu nie ma tam nic do robienia. Często nie wiedzieli nawet, co się na tej ulicy znajduje. Z tego narodziło się kolejne pytanie: co by w niej zmienili? Tutaj pojawiły się dwie dominujące odpowiedzi - dotyczące estetyki oraz kultury.

Często słyszałem, że ulica nie jest atrakcyjna wizualnie - jest na niej mało zieleni i wydaje się monotonna. Druga opinia wynika z potrzeb kulturowych młodych mieszkańców. W ich odczuciu w Pszczynie brakuje przestrzeni do budowania kultury miejskiej, szczególnie w kontekście spotkań. Brakuje lokali gastronomicznych, w których można by spędzać czas. Młodzież dostrzega w ulicy Piastowskiej potencjał, by stała się takim miejscem. Osoby młode, jak pokazują badania, nie mają potrzeby chodzenia do sklepów z ubraniami, ponieważ większość z nich i tak dokonuje takich zakupów przez internet. A jeśli już kupują stacjonarnie, robią to raczej w sklepach sieciowych lub second handach. Nie mają więc potrzeby odwiedzania sklepów takich jak te na Piastowskiej, natomiast mają bardzo duże potrzeby społeczne.

Pokazuje to szerszy problem Pszczyny, który z czasem się pogłębia. W mieście powstają głównie lokale gastronomiczne typu fast food, przez co młodzież ma bardzo ograniczony wybór miejsc do spotkań.
Jaka jest przyszłość ul. Piastowskiej?
Według danych statystycznych w Polsce 65-75% osób dokonuje zakupów ubrań w sklepach sieciowych, natomiast 25-35% w sklepach prowadzonych przez osoby prywatne, takich jak te przy ulicy Piastowskiej (choć w tej grupie mieszczą się także second handy). Dane te, połączone z aktualnym wyglądem ulicy, nasuwają pytanie: jaka jest przyszłość Piastowskiej? Czy ma ona jeszcze szansę nawiązać do wspomnień z czasów, gdy z rodzicami kupowałem pierwsze tenisówki do szkoły? Na to pytanie trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć.
Zobacz także
Gorący temat[Ożywiona historia] Ulica Piastowska w latach 80.
[WIDEO] Nostalgiczna perła. Reportaż telewizyjny o Pszczynie z końca lat 90.
Gorący tematNowe produkty z certyfikatem Lokalnej Marki. Poznacie je na Jarmarku Wielkanocnym!
Gorący temat30 lokalnych producentów stara się o znak jakości "Lokalna Marka Ziemi Pszczyńskiej"
Szkody górnicze w Goczałkowicach: wiceminister deklaruje wsparcie gminy
Trwa piąty nabór do Lokalnej Marki Ziemi Pszczyńskiej!
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.







