Wiadomości
- 31 marca 2026
- 3 kwietnia 2026
- wyświetleń: 9566
Kulisy opóźnienia w budowie wiaduktu w Goczałkowicach. Głos zabiera rodzina właściciela
Sprawa opóźnień przy budowie wiaduktu kolejowego i biegnącej pod nim ulicy Głównej w Goczałkowicach-Zdroju wzbudziła wiele emocji i falę krytyki wobec właściciela nieruchomości przeznaczonej do wyburzenia. Tymczasem - jak wynika z relacji jego córki - mężczyzna od początku nie blokował prac. Problem miał wynikać z nieścisłości formalnych, w tym błędu przy wywłaszczeniu oraz przeciągających się procedur po stronie inwestora - spółki PKP PLK.

Od początku spółka PKP PLK, jak również sam kierownik kontraktu, w odpowiedzi na pismo gminy Goczałkowice-Zdrój z jesieni 2025 roku, wyjaśniali sprawę dość ogólnikowo. Odpowiedzi inwestora, nie odnoszące się do szczegółów problemów formalnych, publikowaliśmy do tej pory na łamach naszego portalu. Jednak pozostawiało to szerokie pole do spekulacji i plotek. Niesłusznie oberwało się właścicielowi od mieszkańców, którzy zarzucali mu, że blokuje inwestycję i przez to budowa drogi pod wiaduktem utknęła w martwym punkcie. Wobec tego poprosiliśmy PKP PLK o bardziej szczegółowe informacje w sprawie kwestii formalnych. Zapytaliśmy, dlaczego spółka odpowiadająca za infrastrukturę kolejową tak długo zwlekała z załatwianiem formalności dotyczących otrzymania zezwolenia na rozbiórkę budynku, tj. aż do początku bieżącego roku. Poprosiliśmy o sprecyzowanie, czy "kwestie formalne", o których cały czas była mowa, dotyczą tego, że przez pomyłkę nie wywłaszczono w całości budynku przy ul. Głównej?
Do sprawy następująco ustosunkowała się Katarzyna Głowacka z zespołu prasowego PKP PLK:
Procedura rozbiórki budynku została wydłużona w związku z nieścisłościami, które wyniknęły na etapie opracowania decyzji administracyjnych, co do których nie wnoszono zastrzeżeń. PLK SA musiały uzyskać odrębną zgodę na wejście w teren pozostający po podziale u właściciela gruntu, a następnie wystąpić o pozwolenie na prace rozbiórkowe. W efekcie skutecznego porozumienia zostały wznowione prace w celu dokończenia budowy drogi, aby jak najszybciej przekazać ją do użytku mieszkańcom Goczałkowic.
Katarzyna GłowackaZespół Prasowy PKP PLK
Córka właściciela, pani Elżbieta, w rozmowie z redakcją portalu pless.pl wyjaśniła, o co tak naprawdę chodzi w "przeszkodzie formalno-prawnej". Jak informuje, od początku właściciel, pan Bogdan, nie blokował dostępu do przedmiotowej działki. Wyjaśnia, że nieruchomość przy ul. Głównej 27 z budynkiem przeznaczonym do wyburzenia, właściciel przekazał już w grudniu 2022 roku, na skutek przejęcia nieruchomości na mocy decyzji Wojewody Śląskiego na rzecz realizacji projektu "Prace na podstawowych ciągach pasażerskich E30 i E 65 na obszarze Śląska - etap I - linia E65 na odc. Będzin - Katowice - Tychy - Czechowice-Dziedzice - Zebrzydowice".
Z relacji pani Elżbiety wynika, że inwestor - spółka PKP PLK ponownie skontaktowała się z panem Bogdanem w sprawie związanej z budową ulicy Głównej po nowym śladzie, biegnącej pod wiaduktem kolejowym, dopiero we wrześniu 2025 roku. Wówczas trwały uzgodnienia dotyczące projektowanej drogi. Właściciel poruszył wtedy sprawę odcięcia przyłączy wodno-kanalizacyjnych bez pozwolenia. Uzbrojenie obejmowało też działkę sąsiednią, należącą do pana Bogdana. Właściciel zażądał odtworzenia przyłączy na koszt inwestora, a także poprosił o budowę dwóch zjazdów z ulicy Głównej do swoich działek sąsiadujących z inwestycją kolejową.
Córka pana Bogdana wskazuje na jeszcze inną ważną kwestię: - podczas wywłaszczenia nieruchomości doszło do pomyłki - spółka PKP PLK przejęła tylko część budynku, który będzie rozebrany, a 2 metry nieruchomości zostawiła panu Bogdanowi. - Wygląda na to, że inwestor przejął tylko tyle nieruchomości, ile potrzebował do budowy drogi - mówi pani Elżbieta. Właściciel o tej pomyłce zorientował się, kiedy przysłano mu nowe mapki. Ponadto, gdy do Urzędu Gminy Goczałkowice Zdrój trzeba było złożyć deklarację podatkową DN-1, mieszkaniec dowiedział się, że za te pozostawione mu 2 metry musi płacić podatek od nieruchomości za budynek handlowo-usługowy.
Pani Elżbieta relacjonuje, że w grudniu 2025 roku właściciel wyraził na piśmie zgodę na wejście na teren (co warto podkreślić, zielone światło inwestor dostał już dnia 29 września 2025) w celu wykonania robót rozbiórkowych. Pan Bogdan oświadczył przy tym, że nie będzie wnosił odwołania od decyzji administracyjnej i nie będzie żądał odszkodowania, z zastrzeżeniem, że PKP PLK wywiąże się z wykonania robót polegających na wykonaniu zjazdów do działek sąsiednich oraz przyłącza wodno-kanalizacyjnego, które zostało wcześniej odcięte bez jego zgody. Będzie to możliwe dopiero po rozbiórce budynku handlowo-usługowego wciąż stojącego na działce, przez którą przebiegać ma droga.








