Wiadomości

  • 18 kwietnia 2026
  • wczoraj, 18:39
  • wyświetleń: 2458

Żubry z Pszczyny doczekały się swojej opowieści. Książka pasjonata Andrzeja Brandysa

Pasjonat lokalnej historii Andrzej Brandys wydał książkę poświęconą dziejom żubrów pszczyńskich. Publikacja stanowi próbę zebrania w jednym miejscu historii hodowli tych majestatycznych zwierząt, które od 160 lat są związane z ziemią pszczyńską.

Andrzej Brandys - historia żubrów w Pszczynie
Andrzej Brandys - historia żubrów w Pszczynie · fot. AI


Autor nie ukrywa, że publikacja jest owocem osobistej pasji. Inspiracją do jej powstania były zarówno liczne wędrówki po lasach dawnej Puszczy Pszczyńskiej, jak i spotkania z ludźmi pamiętającymi dawne czasy - gajowymi, leśniczymi czy mieszkańcami regionu. To właśnie te doświadczenia pozwoliły mu spojrzeć na historię żubrów nie tylko przez pryzmat faktów, ale również lokalnej tradycji i pamięci.

Książka wyróżnia się bogatym materiałem źródłowym. Czytelnicy znajdą w niej archiwalne fotografie, ryciny, a także szczegółowe zestawienia liczbowe przedstawione w formie tabel i wykresów. Na szczególną uwagę zasługuje zestawienie liczebności żubrów z rezerwatu w Jankowicach oraz parku w Pszczynie, obejmujące dane o narodzinach, padnięciach i eksporcie zwierząt w kolejnych latach. To cenne źródło wiedzy zarówno dla pasjonatów, jak i badaczy.

W swojej publikacji Brandys nie ogranicza się jedynie do przedstawienia faktów. We wstępie dzieli się osobistymi refleksjami oraz podziękowaniami dla osób, które wsparły go w pracy nad książką. Podkreśla znaczenie współpracy i wymiany wiedzy, wskazując, że bez pomocy wielu ludzi - od pasjonatów historii po pracowników archiwów i muzeów - publikacja nie mogłaby powstać.

Istotną część książki stanowi wprowadzenie do historii hodowli żubrów w Pszczynie, której początki sięgają czasów księcia Jana Henryka XI. To właśnie on, kierując się pasją łowiecką, sprowadził żubry do swoich rozległych dóbr. Książę, choć znany z zamiłowania do hodowli jeleni i wprowadzania nowych gatunków - zapisał się przede wszystkim jako twórca jednej z najważniejszych ostoi żubrów. Na rozległym, liczącym około 250 km² kompleksie leśnym, będącym pozostałością dawnej Puszczy Pszczyńskiej, książę konsekwentnie realizował swoją ideę ochrony i wzbogacania fauny. Całe swoje lasy ogrodził, by chronić zwierzynę. Tereny te zwano rajem jeleni, eldorado myśliwskim, określano je najlepszym parkiem zwierząt w Europie. Kierując się zasadą "najpierw hodować, potem polować", sprowadził żubry, świadomy zarówno prestiżu, jaki przyniesie ich obecność, jak i odpowiedzialności związanej z ich utrzymaniem. Jego działania nie miały wyłącznie charakteru łowieckiego - stanowiły również próbę ocalenia gatunków zagrożonych wyginięciem. Co znamienne, mimo że organizował wystawne polowania dla europejskich elit, sam w Pszczynie nie upolował ani jednego żubra, ograniczając się jedynie do dwóch sztuk pozyskanych w Białowieży. Dzięki jego pasji i dalekowzroczności hodowla żubrów w Pszczynie stała się trwałym dziedzictwem i ważnym rozdziałem w historii ochrony tego gatunku.

Mimo bogatej historii i ogromnej liczby publikacji poświęconych żubrom pszczyńskim, do tej pory nie powstała ich pełna monografia. Książka Andrzeja Brandysa jest próbą wypełnienia tej luki, choć sam autor podkreśla, że to dopiero początek drogi. Liczy, że jego praca stanie się impulsem do dalszych badań, dyskusji i - być może - stworzenia kompleksowego opracowania tego wyjątkowego dziedzictwa.

Publikacja ukazuje żubra nie tylko jako symbol przyrody, ale także jako element tożsamości regionu. Jak zauważa Brandys, pszczyńskie żubry należą do najlepiej udokumentowanych wśród historycznych ośrodków hodowli na świecie. Tym bardziej zasługują na szersze zainteresowanie i promocję.

Książka jest więc nie tylko zapisem historii, ale także zaproszeniem do refleksji nad tym, jak pielęgnujemy i wykorzystujemy nasze lokalne dziedzictwo. Autor stawia pytania, które - jak sam podkreśla - wymagają odpowiedzi nie tylko od niego, lecz od całej społeczności.

Poniżej publikujemy wprowadzenie autora do książki.

Wprowadzenie:

Historia żubrów pod Pszczyną, którą opowiada ta książka, zaczyna się od decyzji Jana Henryka XI - Fürst von Pless, Księcia Pszczyńskiego, którego wielką pasją było łowiectwo. Uprawiał je przede wszystkim w lasach pszczyńskich, a jego dumą były jelenie. Książę starał się jednak o zwiększanie ilości gatunków. Sprowadził jelenie kanadyjskie wapiti, których kilka sztuk było pierwszymi przedstawicielami tego gatunku w Europie, jednak ze względu na chorobę nie zadomowiły się na Górnym Śląsku. Sprowadził jelenie Ais oraz jelonka bengalskiego, a pod koniec swojego życia jelenie sika, próbował również aż trzykrotnie reintrodukować głuszce do swoich włości. Był twórcą sławnej do dziś sygnałówki myśliwskiej zwanej Plesówką oraz sygnałów myśliwskich. W czasie jego panowania powstała rasa psów posokowiec pszczyński, paśniki pszczyńskie oraz - o czym mało kto wie, czy chce wiedzieć - współczesna hodowla jeleni oparta się na jego doktrynie (wytycznych, co do ilości byków przypadających na łanie). Całe swoje lasy ogrodził, by chronić zwierzynę, a był to duży, ogromny wręcz, kompleks leśny - liczący ok. 250 km² powierzchni - położony między Katowicami, Mikołowem, Oświęcimiem i Żorami. Są one pozostałością Puszczy Pszczyńskiej, którą ostatecznie przetrzebił rozwój przemysłu w XIX wieku.

Chlubą jednak i największym osiągnięciem Jana Henryka XI było sprowadzenie do swych lasów żubrów.

Jan Henryk XI wiedział, że ich hodowla będzie wymagała opieki i zachodu, ale też dostarczy mu odpowiedniego splendoru, bo chcąc wyeliminować nadliczbowe, chore czy stare sztuki, będzie mógł zapraszać na polowania w swe dobra kwiat arystokracji, przemysłowej magnaterii, a nawet głowy cesarskie i królewskie. Polowaniom tym poświęcona jest odrębna część tej książki.

Ale nie tylko ten - łowiecki - cel mu przyświecał. Poprzednie przykłady obrazują, że miał on na celu także rozszerzanie obecności różnych gatunków w swych lasach oraz ochronę i sprowadzanie gatunków, o których sądzono, że wyginą. Tereny te zwano rajem jeleni, eldorado myśliwskim, określano je najlepszym parkiem zwierząt w Europie. Było tak, gdyż łowiectwo było jego pasją, a dbanie o faunę misją, często powtarzał: "najpierw hodować, potem polować". Efektem jego łowieckiej pasji i misji z jaką ją realizował, jest hodowla żubrów, którą Jan Henryk XI założył i pięknie rozwinął.

Warto dodać, że książę pszczyński w Pszczynie nie położył ani jednego żubra! W swym życiu ustrzelił tylko dwa, w Białowieży, którą odwiedzał, gdy podjął decyzję o sprowadzeniu żubrów do Pszczyny.

Jednak głównym jej tematem są dzieje hodowli żubrów w Pszczynie, która nigdy już nie osiągnęła tak znaczących sukcesów, jakie miał Jan Henryk XI. A jakim był pasjonatem zrozumie tylko pasjonat.

Każdy, kto odchodzi z tego świata chce - o ile może - swoim najbliższym, rodzinie, przyjaciołom coś pozostawić po sobie na pamiątkę. W testamencie oprócz rodziny, prawie nikogo innego nie uwzględnił. Piszę "prawie", bo Jan Henryk XI całą swoją leśną brać, z którą tworzył ten raj, obdarował wieńcami jeleni. Każdy z jego leśników miał otrzymać wieniec. Nie słyszałem, by jakiś panujący postanowił uhonorować swoich podwładnych stawiając im tyle pomników, co tenże panujący postawił swojej leśnej braci.

Choć opracowana w 2015 roku przez dr. Jerzego B. Parusela bibliografia publikacji dotyczących żubrów pszczyńskich (część 1) liczy ponad 1400 pozycji, warto zauważyć, że nikt nie podjął się próby stworzenia monografii żubrów w Pszczynie. Podobno były takie próby przed wojną, miał to robić prof. Kazimierz Chwirut z gimnazjum z Pszczyny, ale nie udało mi się odnaleźć śladów prac nad taką monografią. Z tego wynika, że ta próba w 1927 roku była pierwszą i ostatnią, wtedy chciano się pochwalić tym, co mamy, a dziś? Czy to znaczy, że w naszym regionie nie ma instytucji czy urzędu, który by chciał zebrać naukowców i pasjonatów, by takie dzieło stworzyli, by postawić przysłowiową kropkę nad "i"?

Objętość niniejszej publikacji jest ograniczona, dlatego nie ma możliwości, by w niej przedstawić i pokazać wszystko, co chciałbym. Na podstawie zebranego materiału postanowiłem przedstawić ją odbieram jako przeszłość, teraźniejszość i przyszłość żubrów, które powinny być chlubą i dumą ziemi pszczyńskiej i Górnego Śląska. Proszę pamiętać też o tym, że żubry w Pszczynie były zawsze też żubrami śląskimi i Górnego Śląska.

Książka niniejsza jest efektem moich wieloletnich zainteresowań, podczas których wędrowałem po pszczyńskich lasach, rozmawiałem z gajowymi (kiedyś jeszcze żyli), leśniczymi, mieszkańcami, którzy pamiętali dawne, czasem nawet jeszcze książęce czasy Pszczyny i okolic. Nie wszyscy mi powiedzieli, bo jako młody nie wiedziałem, o co jak pytać, nie wszystko też wtedy rozumiałem. Sięgałem więc po literaturę zarówno polską jak i niemiecką, naukową i publicystyczną.

Korespondowałem i koresponduję także z innymi pasjonatami, autorytetami, instytucjami, jeśli chodzi o hodowlę żubrów w Polsce. W różny sposób jestem odbierany, ale najlepiej zrozumiał moje działania szanowny pan Jan Raczyński, z którym niestety nie miałem przyjemności spotkać się osobiście. Przytoczę tu jedną z jego odpowiedzi, jaką otrzymałem, która pokazuje jak - już niestety śp. dr Jan Raczyński - zobrazował moje intencje dotyczące żubrów w Pszczynie, list przytaczam w całości.

"Szanowny Panie,

Z zainteresowaniem przeczytałem Pana list. Rzeczywiście odnośnie Pszczyny zasada, jaką sformułowaliśmy ex post co do nazewnictwa żubrów według miejsca hodowli, w Pszczynie istotnie nie ma zastosowania. To jest niekonsekwencja, na którą Pan zwrócił słusznie uwagę. Porządkując sprawy nazewnictwa, przed laty uregulowaliśmy te sprawy, wymieniając litery rozpoznawcze żubrów nizinnych w Polsce (PL, PO, KA), co istotnie wyłamuje się od zasady przeznaczania liter poszczególnym hodowlom. Taka była praktyka, w którą nie mieliśmy zamiaru ingerować.

W Redakcji przyjęliśmy jedynie decyzję, aby przedstawić to, co stało się praktyką przez wiele lat. W pozostałych przypadkach podczas redagowania przez nas Księgi zawsze uzgadnialiśmy z hodowcami wybór przez nich liter rozpoznawczych, unikając jedynie, jeśli to było możliwe, ich dublowania. W odniesieniu do polskich żubrów nizinnych zachowana jest zasada w tym rozumieniu, że np. litery KA zarezerwowane dla żubrów nizinnych pochodzących ze stada wolnego (w praktyce miało to miejsce w stosunku do żubrów ze stada wolnego w Puszczy Białowieskiej).

Pozostałe żubry nizinne nazywa się obecnie od liter PO. Powoli zresztą wyczerpuje się możliwość tworzenia tych nazw ze względów lingwistycznych (niektóre przestają w ogóle coś znaczyć lub stają się produktem zabawnego słowotwórstwa).

List Pana wyjaśnił mi wreszcie ideę Pana zabiegów. Początkowo sądziłem, że nieporozumienie da się wyjaśnić na gruncie genetycznym. Rozumiem teraz, że chodzi o sprawę formalną, ale istotną z punktu widzenia "lokalnego patriotyzmu".

Obiecuję zatem, że przyjrzymy się poruszonej przez Pana sprawie. Przedyskutujemy tę sprawę w gronie redakcyjnym oraz uzyskamy opinię innych osób, które mogą podejmować decyzje w sprawach nazewnictwa. Tyle mogę panu na dziś obiecać.

Dziękuję za życzenia i przesyłam pozdrowienia
Jan Raczyński, 2 stycznia 2015 roku"


I na koniec jedna jeszcze uwaga: gdyby wiele moich wątpliwości było rozwiane przez rzeczowe informacje, czytelne - i nie wykluczające się wzajemnie - dane, pełną dokumentację, nie musiałbym stawiać pytań, jakie w tej książce są zawarte.

Proszę mi jednak wierzyć, są to pytania, na które odpowiedź się należy. Nie mnie. Nam wszystkim.

Andrzej Brandys


W sprawie zakupu książki można kontaktować się z autorem pod numerem telefonu: 505 641 512.

ar / pless.pl

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.