Wiadomości
- 6 lipca 2025
- 13 lipca 2025
- wyświetleń: 4272
"Chodź tutaj. Listy z Afryki" - książka autorstwa Zofii Ziebury o o. Ludwiku Stryczku, misjonarzu w Kamerunie
W czerwcu ukazała się książka opisująca życiorys ojca Ludwika Stryczka, pochodzącego z Łąki misjonarza, który większość swojej posługi kapłańskiej pełnił w Kamerunie. O zmarłym w ubiegłym roku księdzu z kronikarską precyzją pisze jego siostra - mieszkanka Łąki, Zofia Ziebura. Książkę czyta się z dużym zainteresowaniem, ponieważ opisuje ona nie tylko misję o. Ludwika, ale też przedstawianą przez niego w listach kulturę Afryki oraz przemyca wiele ciekawych wątków lokalnych.

Autorką książki "Chodź tutaj. Ojciec Ludwik Stryczek OMI. Misjonarz w Kamerunie. Listy z Afryki" jest Zofia Ziebura, mieszkanka Łąki, siostra zmarłego w kwietniu 2024 roku księdza Ludwika. Publikacja została wydana w self-publishingu - pani Zofia z własnych środków postanowiła doprowadzić do jej powstania. Udało jej się to nad wyraz dobrze, bowiem książka jest dostępna w twardej oprawie, wypełniona fotografiami i fragmentami listów, które misjonarz pisał do rodziny w Łące w czasie swojej wieloletniej posługi za granicą.
Ojciec Ludwik Stryczek urodził się w 1958 roku, jako drugi z siedmiorga dzieci państwa Łucji i Józefa Stryczków. Uczęszczał do Szkoły Podstawowej w Łące. Jako dziecko wiele czasu spędzał w gospodarstwie swojej ciotki w Wiśle Wielkiej. W wieku 16 lat przejął tam wszystkie męskie obowiązki gospodarskie, po tym jak zmarł mąż cioci Łucji. To w gospodarstwie Ludwik zaczął myśleć o posłudze kapłańskiej i poświęceniu się pracy misyjnej. W 1979 roku ukończył Liceum Ogólnokształcące dla Pracujących w Pszczynie, po czym wstąpił do Nowicjatu Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej na Świętym Krzyżu. W kolejnych latach przyjął śluby zakonne i rozpoczął naukę w Wyższym Seminarium Duchownym Misjonarzy Oblatów Maryi Niepokalanej w Obrze. Po złożeniu ślubów wieczystych i obronie pracy magisterskiej, w 1986 roku przyjął święcenia kapłańskie.
Zanim w 1990 roku wyjechał na misje do Kamerunu, kilka lat posługiwał jako wikary w parafii w Iławie oraz w Sanktuarium Matki Bożej Kodeńskiej w Kodniu. Jak wspomina w swojej książce Zofia Ziebura, jej brat przez te kilka lat posługi kapłańskiej w Polsce, był bardzo zdeterminowany, aby wyjechać na misje, pomimo trudnych czasów i ciągłych odmów. W końcu jednak jego nadzieje i modlitwy spełniły się. W grudniu 1989 roku wyjechał do Francji, gdzie przygotowywał się, głównie pod kątem językowym, do wyjazdu na misje. A już w kolejnym roku przyleciał do Kamerunu, gdzie pracował aż do śmierci 15 kwietnia 2024 roku. W sumie posługiwał w 11 placówkach misyjnych, najdłużej w Ndingtire. Jego ostatnią placówką było Garoua, gdzie odszedł nagle i został pochowany.

Ze wspomnień siostry księdza Ludwika oraz jego listów do rodziny, czytelnikowi książki wyłania się człowiek inteligentny, dobrotliwy, kochający przyrodę i zwierzęta, a przede wszystkim ludzi, skłonny do poświęceń, ale też pełny poczucia humoru. Potrafił zjednać sobie ludzi o różnym pochodzeniu, statusie czy przekonaniach. Liczyli się z nim i zapraszali do siebie zarówno chrześcijanie, jak i społeczności pogańskie czy muzułmańskie. O. Ludwik Stryczek był także osobą dobrze zorganizowaną i przedsiębiorczą, budził powszechne zaufanie. - Był misjonarzem od spraw trudnych, jak mawiali jego współbracia - mówi portalowi pless.pl autorka książki.
W swojej książce Zofia Ziebura nie omieszkała przywołać wątków lokalnych, dobrze znanych łąckiej i pszczyńskiej społeczności. Gdy odtwarza czasy, kiedy brat był jeszcze w seminarium, pisze tak: "W grudniu, z okazji wspomnienia św. Mikołaja, kurs brata przygotował wieczorek mikołajkowy. Przedstawiali różne zabawne scenki z życia seminaryjnego, a szczególnie naśladowali przełożonych, co w tym dniu uchodziło im na sucho. (...) Muszę dodać, że Ludwik miał trochę 'praktyki' w robieniu mikołajkowych żartów. Nasza rodzinna parafia jest pod wezwaniem św. Mikołaja i tradycyjnie w dniu odpustu, po sumie, rozpoczynało się chodzenie 'po mikołajstwie' - ten zwyczaj przetrwał do dziś. Bandy mikołajowe chodzą po wsi, a do tańca przygrywa kapela. Po odśpiewaniu pieśni ku czci św. Mikołaja tańczą i płatają różne figle".
Książka dostarcza nam ponadto bardzo interesujących, wręcz antropologicznych opisów obyczajów plemiennych, afrykańskiej przyrody czy trudów związanych z życiem w Afryce Środkowej. Warto pamiętać, że praca misjonarza w takim miejscu polega nie tylko na typowej posłudze kapłańskiej, odprawianiu mszy świętych i nabożeństw, ale także na organizowaniu życia społecznego, remontowaniu i budowaniu ośrodków misyjnych, placówek edukacyjnych, naprawach sprzętu, często także na udzielaniu i organizowaniu pomocy medycznej dla potrzebujących czy niepełnosprawnych. Wszystko to trzeba realizować w trudnych warunkach, zazwyczaj pokonując setki kilometrów wadliwymi samochodami lub pieszo. O. Ludwik zdawał się jednak nigdy nie narzekać, a podczas urlopów w Polsce ciągle powtarzał: "U mnie w Kamerunie...". W sumie spędził w Afryce 34 lata.

W jednym z listów ksiądz Ludwik Stryczek pisał tak: "Dziś pojechałem do dwóch wiosek najbardziej oddalonych od misji. Nie chciałem z tak daleka wracać i z wtorku na środę spałem w buszu w domu z gliny z dachem ze słomy. W domu było piękne łóżko jak z wikliny, ze splecionych gałązek powiązanych paskami koziej skóry. Łóżko było bez materaca, rozłożyłem swoje prześcieradło. Przy wejściu stały worki z łuskaną kukurydzą, a pod dachem na przeciągniętym sznurki wisiały ubrania".
Książkę można nabyć bezpośrednio u autorki i na probostwie przy kościele św. Mikołaja w Łące, w godzinach otwarcia kancelarii. Tam też w czerwcu tego roku odbyło się spotkanie promujące. Publikacja poza listami, opisami pani Zofii, wspomnieniami innych misjonarzy czy dokumentami, zawiera również liczne interesujące zdjęcia, częściowo pochodzące z archiwum ks. Ludwika Stryczka, częściowo wykonanie przez samą autorkę podczas jej pobytu w Afryce w 2009 roku. Jak zdradza Zofia Ziebura, prototyp książki ksiądz Ludwik miał okazję przeczytać, a nawet wprowadzić w nim poprawki! Zapiski prowadziła bowiem, odkąd brat wyruszył na misje. - Ostatecznie książka rozrosła się, a jej pierwszymi recenzentami byli znajomi i przyjaciele o. Ludwika, którzy wnieśli cenne uwagi po przeczytaniu jej fragmentów. Bardzo zależało mi na tym, żeby upamiętnić cały ten trud i poświęcenie, które brat włożył w swoją posługę kapłańską - podkreśla siostra misjonarza z Łąki.
Tytuł publikacji "Chodź tutaj" nawiązuje do jednego z przydomków o. Ludwika Stryczka.
Zobacz także
Ponad 86 tys. zł na prace konserwatorskie i remontowe przy zabytkach
[ZDJĘCIA] Ekstremalna Droga Krzyżowa - 50-kilometrowa trasa z kościoła w Łące
Uroczyste oznaczenie grobu Marii Kujawskiej znakiem pamięci "Tobie Polsko"
Pszczyński historyk przewodniczącym Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Katowicach
Strażnik śląskiej duszy - wspomnienie Pawła Garusa w 90. rocznicę śmierci
3200 kilometrów dla Leosia. Mirek Rozmus z Góry ponownie rusza w trasę!
Komentarze
Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.









