pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Reklama

Wiadomości

  • 2 lutego 2007
  • wyświetleń: 3698

Czekając na eksmisję sąsiadów

Jak długo można żyć przez ścianę z sąsiadami, którzy z dnia robią noc, a w nocy balują nie dając spać ludziom idącym rano do pracy? Jak długo można czekać na wyeksmitowanie takich sąsiadów, którzy swoim zachowaniem wpędzają człowieka w nerwicę i bezsenność? Jeśli to Pszczyna i blok przy ulicy Bednorza, to długo. Zaczął się piąty rok.

- Rodzina P. od lat nadużywa alkoholu. Jest to powodem ciągłych awantur. Na dodatek prowadzi dom otwarty, do którego ciągle ktoś przychodzi, nierzadko dobija się, kopie w drzwi, żeby gospodarze usłyszeli. Kiedyś ich syna (zmarł kilka lat temu) odwiedzali jacyś ludzie, po wizytach których na schodach walały się części strzykawek, waciki. To się skończyło, ale nocne libacje, przekleństwa, kłótnie i wyzwiska - nie - mówi "Dziennikowi Zachodniemu" pani Ewa, która mieszka drzwi w drzwi z P.

Najpierw próbowała rozmawiać, prosić o spokój. Pomagało na krótko. Potem wszystko zaczynało się od początku, a przez ścianę, która dzieli jej sypialnię od pokoju P., zaczęły padać wyzwiska i pogróżki. W tej sytuacji złożyła skargę do prezesa Pszczyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. Na jednej się nie skończyło, bo reakcja była - delikatnie mówiąc - nieskuteczna. Nocne życie rodziny P. stało się znane także dzielnicowemu.

Rok temu pszczynianka otrzymała z policji pismo, z którego dowiedziała się, że P. od 2002 roku mają wyrok o eksmisję. Skoro jest prawomocny wyrok, dlaczego do tej pory pozostaje martwym zapisem? A P. nadal mieszkają bimbając sobie z sąsiadów i spółdzielni?

Więcej czytaj w Dzienniku Zachodnim.

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.