pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 21 stycznia 2006
  • wyświetleń: 737

Wypadek 4-miesięcznej Kasi zadecydował

Rozmawiamy z Grzegorzem – jeszcze przed sześcioma miesiącami nałogowym palaczem.

Pamiętasz początki?

Tak jakby się to działo wczoraj, a nie 15 lat temu. Szczególnie jeden dzień. Matka wróciła wcześniej z pracy i była przerażona, z trudem udało mi się odwieść ja od wezwania pogotowia - to na pewno od lodów, które wcześniej zjadłem w drodze ze szkoły – przekonywałem. Na szczęście (przynajmniej kiedyś tak myślałem): zawroty i ból głowy minęły po pół godzinie podobnie jak wymioty, które mnie tak wymęczyły, ze w końcu zasnąłem a obudziłem się całkiem zdrowy, co rozwiało wątpliwości mamy i dała mi spokój. Tylko ja wiedziałem, że to nie zatrucie lodami ale reakcja organizmu na kilka moich pierwszych papierosów, które w konspiracji, po drodze zez szkoły wypaliłem z kolegami.

Te nieprzyjemne dolegliwości odczuwałem, coraz słabsze wprawdzie ale przez kilka miesięcy zanim mogłem bez obawy że się skompromituję przed rówieśnikami zapalić papierosa. Żaden z moich znajomych aż takich problemów nie miał. W domu przyznałem się do nałogu, dopiero po ukończeniu studiów.

Dlaczego aż tak się poświęcałeś?

Chyba bałem się, że jak nie będę palił to stracę przyjaciół – na początku. A później zacząłem traktować papierosy jak najlepszego przyjaciela, szczególnie w trudnych sytuacjach, wydawało mi się, ze jak zapalę wszystko idzie mi łatwiej. To, że wielokrotnie, głównie w szkole kładziono mi do głowy jakie szkodliwe dla organizmu jest palenie papierosów, że widziałem na paczce ostrzegający napis, niepokoiło mnie tylko przez moment, szybko zapominałem.

Nie palisz już od kilku miesięcy ...

- Chyba stopniowo do tego dojrzewałem. Zaczęły mnie razić u siebie i innych żółtawe zęby, nieprzyjemny często oddech, zaniepokoiła mnie informacja w jakimś czasopiśmie popularnonaukowym, że palenie obniża potencję, ma zły wpływ na plemniki.
Na początku lipca poszedłem z Kasią, obecnie moją żoną na urodziny do jej brata – Antka. W przytulnej kawalerce znalazło się chyba 12 osób, kolegów Antka z firmy budowlanej gdzie pracowali jako murarze i inni fachowcy, było też kilka fryzjerek – koleżanek z pracy Ani – żony Antka.

Wśród różnorodnych apetycznie wyglądających potraw, były też popielniczki i mimo otwartego okna czuć było dym z papierosów. – Jak możecie palić przy dziecku! – moja Kasia, oburzona, od tego zaczęła powitanie – każdy wie, jak szkodzi dym z papierosów, szczególnie niemowlakom i dzieciom! - W rogu pokoju w wózeczku leżała imienniczka i chrześnica mojej dziewczyny – 4-miesięczna Kasia. Nie palimy dużo, przecież cały czas okno otwarte, tłumaczyli się już dość weseli gospodarze i goście – nie przesadzaj, odpowiadali na postawiony im zarzut. Ja byłem przyzwyczajony, bo z taką reakcją mojej narzeczonej spotykałem się kiedy tylko wychodziłem na balkon zapalić papierosa.

Niemowlę mocno spało, co było okazją do odprężenia gospodarzy i gości, zrelaksowania się po tygodniu ciężkiej pracy. Zrobiło się późno, trzeba było zamknąć okno, żeby nie zakłócać ciszy nocnej. Cicho, ale dobrze wszyscy się bawili, sięgali też po papierosy – coraz częściej. W pewnym momencie malutka Kasia zaczęła płakać. Nie pomogło przewinięcie, próba nakarmienia, zabawianie przez wiele osób. Nagle zaczęło się robić bardzo nieprzyjemnie, bo dziecko siniało i traciło przytomność.

Na szczęście Bożena (jedna z koleżanek Ani) nie piła alkoholu bo była w ciąży, a więc mogła prowadzić samochód. Pojechali na pogotowie z niemowlęciem rodzice, my poszliśmy pieszo, a było bardzo blisko. Serce bolało patrzeć na przerażenie rodziców czekających na diagnozę i na zmieszanie na ich twarzach, kiedy usłyszeli od lekarza, że dziecko ... zatruło się nikotyną. – Wstydźcie się państwo! Jak mogliście palić przy dziecku! Mogło nawet umrzeć! – krzyczała na nas oburzona, młoda pielęgniarka. Kiedyś ktoś powiedział trochę żartem, że od wstydu można nawet umrzeć, inny, że można zapaść się pod ziemię – w tym szpitalu zrozumiałem skąd te przysłowia.

Ten wypadek 4-miesięcznej Kasi zadecydował – podjąłem decyzję: rzuciłem palenie i na pewno nie wrócę do nałogu, co dzień czuję ulgę, że jestem od niego wolny, że moje dzieci nie będą narażone na to co kiedyś moja siostra.. Do dziś słyszę jak mówi płaczliwym głosem do naszego ojca – tato, nie pal w całym domu tych papierosów! – Dym szkodzi nam wszystkim, a ubrania tak cuchną, że mnie wstyd wyjść do ludzi.

Rozmawiała: Ania P.

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

REKLAMA - LINK ROTACYJNY

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.