Firmy w czasie epidemii Firmy w czasie epidemii

pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Wiadomości

  • 26 marca 2020
  • wyświetleń: 8824

UWAGA! Rodzina z koronawirusem ze szpitala w Tychach apeluje o izolację

Stacja TVN wyemitowała wczoraj wywiad z rodziną zakażoną koronawirusem, która przebywa w szpitalu Megrez w Tychach. Stamtąd opowiedzieli dziennikarzom programu "UWAGA!" o swoich przeżyciach. 83-letni ojciec pani Marii zmarł po czterech dniach walki z COVID-19. To prawdopodobnie on zaraził koronawirusem córkę, jej męża oraz dwie wnuczki państwa Książkiewicz. Niech przykład rodziny będzie przestrogą dla innych. Wywiad można oglądać na stronie internetowej programu "UWAGA!".

Książkiewicz
Państwo Książkiewicz w programie Uwaga - 25.03.2020


Wywiad z zakażoną rodziną można obejrzeć na stronie programu Uwaga TVN.



Maria i Zbigniew Książkiewiczowie są jednymi z pierwszych pacjentów szpitala zakaźnego w Tychach, przeznaczonego obecnie tylko dla pacjentów z koronawirusem. Trafili tu w niedzielę, 22 marca o 3 w nocy. Wcześniej do placówki został przewieziony 83-letni ojciec kobiety. Niestety zmarł.

Ojciec pani Marii miał pensjonat w Szczyrku. - Parę dni wcześniej byli u niego Holendrzy. Padł im akumulator i mężczyzna zaniósł im prostownik. To był ich jedyny bezpośredni kontakt - relacjonuje pani Maria. Spotkanie z turystami to prawdopodobna przyczyna zakażenia 83-latka. Holendrzy wyjechali z pensjonatu 11 marca.

Pierwsze objawy w rodzinie pojawiły się dopiero po tygodniu. - Ojciec zaczął się źle czuć. Początkowo wyglądało to na zwykłe przeziębienie. Z dnia na dzień jednak gasł. Byłam przekonana, że to może być koronawirus - wspomina pani Maria w rozmowie z dziennikarzem programu UWAGA! i dodaje: - Ojciec był silny, sprawny. Najgorsze było to, że nie mogliśmy mu pomóc, bo każdy był w odosobnieniu. Nie mieliśmy nawet możliwości pożegnania się z nim - mówi pani Maria.

Pomimo wcześniejszych objawów, testy w rodzinie Książkiewiczów zostały przeprowadzone dopiero, gdy na Covid-19 zmarł ojciec pani Marii, choć rodzina prosiła już o nie tydzień wcześniej. Do wtorku, 24 marca testy wykazały obecność koronawirusa u Książkiewiczów oraz ich dwóch wnuczek. Na szczęście nowe wyniki testów nie potwierdziły kolejnych zakażeń w rodzinie Książkiewiczów.

Najgorzej chorobę znosi pani Maria. - Miałam kaszel, złe samopoczucie, objawy podobne do grypy. Ból mięśni, brak węchu, smaku i taki paniczny lęk. Co ciekawe, nie miałam gorączki. Od początku było w tej chorobie coś niepokojącego. Przedtem nigdy się tak nie czułam - opisuje pani Maria.

- Fizycznie czuję się dobrze, ale strasznie przeżywam to psychicznie. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak groźny to wirus - dodaje pan Zbigniew.

Państwo Książkiewiczowie opowiedzieli o koszmarze, jaki przeszli, gdy zaczęli podejrzewać zakażenie wirusem. - Ten początek jest straszny. Ludzie nie wiedzą, gdzie dzwonić, lekarze nie odbierają telefonów. Ośrodki zdrowia są pozamykane, zwłaszcza w sobotę i niedzielę. To był potworny strach, bezsilność i pytanie: Co dalej mamy robić? - mówi pani Maria i dodaje: - Do ojca pół godziny nie mogli wejść ratownicy, bo nie mieli odpowiedniego sprzętu, bali się. Jak po nas przyjechali, to zakładali worki na śmieci na nogi. Kombinezony mieli trzy rozmiary za małe, nie mogli się w nich ruszać.

Jak mówi pani Maria w programie UWAGA, wraz z mężem czują się całkowicie wyizolowani i nie widują żadnych innych pacjentów.

Państwo Książkiewicz apelują do wszystkich o pozostanie w domach. - Musicie zostać w izolacji. To bardzo groźna choroba. Młodzi lekceważą zagrożenie, a ono jest realne - mówi pani Maria.

ar / pless.pl, źródło: TVN

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.