pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 16 marca 2005
  • wyświetleń: 1948

Jak to było dokładnie w Świdnicy - cz I

www.multi.pless.pl/pless/siatkarki/2005/1303/ class=dodaj target=_blank>(więcej zdjęć I)
www.multi.pless.pl/pless/siatkarki/2005/1303_2/ class=dodaj target=_blank>(więcej zdjęć II)

Finałowa rywalizacja pomiędzy PLKS-em Pszczyna a Polonią Świdnica nie mogła rozpocząć się lepiej. Pierwszy mecz, który rozegrany został w Świdnicy pszczynianki wygrały 3:2 (20:25, 25:17, 25:23, 19:25, 15:11). Spotkanie te toczyło się według tego samego scenariusza co trzeci mecz z Płomieniem Sosnowiec.

Siatkarki z Pszczyny na hale w Świdnicy dotarły dopiero na 25 minut przed meczem, dlatego rozgrzewka pszczynianek przeciągała się przez cały pierwszy set. Gospodynie skrupulatnie wypunktowały nasze siatkarki, których ataki i zagrywki lądowały poza boiskiem oraz popełniły wiele błędów własnych. Nic dziwnego, że Polonia wygrała tę część do 20.

Drugi akt tej batalii rozpoczął się od zdobycia trzech punktów przez świdniczanki. Kolejne sześć zdobyły jednak siatkarki z Pszczyny, a ponad trzydziestoosobowa, głośno dopingująca grupa z Pszczyny wreszcie miała powody do radości. Walka w tym secie była wyrównana do stanu 14:14. Od tego momentu PLKS zdecydowanie przyspieszył, a partia ta zakończyła się trzema asami serwisowymi Karolina Szlęzak. Trzecia odsłona była bardzo wyrównana, ale malutka przewaga należała do zespołu z Pszczyny. Ostatecznie atak Barbary Kubieniec zakończył ten zwycięski set 25:23.

Uskrzydlone dwoma zwycięskimi setami podopieczne Pawła Wrzeszcza znakomicie grały w kolejnej partii. Przewaga była zdecydowana i wszyscy sympatycy pszczyńskiego zespołu zastanawiali się jak uczcić te premierowe zwycięstwo. Jak się okazało mimo prowadzenia 17:12 plany te trzeba były odłożyć na później, bo PLKS przegrał ten set 19:25. Tie-break zawsze jest wielka niewiadomą.

Wydawało się, że podłamane przegrana w poprzednim secie pszczynianki przegrają już całe spotkanie. Najpierw było 5:8, potem 8:10 i szkoleniowiec PLKS-u Paweł Wrzeszcz wziął czas. Nie miał im jednak dużo do powiedzenia. Odszedł na bok, dając możliwość wyszumienia się im samym, a przede wszystkim usłyszenia ogłuszającego dopingu pszczyńskich kibiców, którzy ani przez moment nie przestali wierzyć, że ten mecz można jeszcze wygrać. I udało się.

Po tej przerwie przystąpiły wręcz do szturmu. Wygrały tie-break 15:11 i całe spotkanie 3:2, a na parkiecie po raz kolejny w tym sezonie widzieliśmy taniec radości. Zarówno wśród siatkarek, jak i wśród kibiców (co ważne taniec kibiców ma coraz więcej uczestników!).

W tak świetnych humorach siatkarki i kibice udali się na nocleg do Dzierżoniowa, gdzie na kilkudniowym zgrupowaniu przebywała drużyna Zagłębia Sosnowiec, oczywiście z Przemysławem Pitrym i Damianem Kruszyńskim.

Radosław Jeleń / Gazeta Pszczyńska

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

REKLAMA - LINK ROTACYJNY

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.