Praca Pszczyna Praca Pszczyna

pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

REKLAMA - BILLBOARD WIADOMOSCI

Wiadomości

  • 22 października 2013
  • wyświetleń: 5309

Szkoleń z fotoradarów nie było?

W czwartek, 10 października, w Sądzie Rejonowym w Pszczynie odbyła się trzecia rozprawa w procesie dotyczącym fikcyjnych, zdaniem prokuratury, szkoleń z obsługi fotoradarów. Zeznawali świadkowie - strażnik i strażniczka miejscy. Stwierdzili, że w szkoleniach z fotoradarów nie brali udziału.

Zobacz gdzie będzie fotoradar
Strażnicy o sprawie z fotoradarami: Nie mieliśmyżadnych szkoleń


To proces, w którym na ławie oskarżonych siedzi m.in. Marek Cz., były komendant Straży Miejskiej w Pszczynie. Chodzi o zatwierdzenie rachunków za szkolenia strażników w zakresie posługiwania się fotoradarami. Gmina zapłaciła za te szkolenia, tymczasem według prokuratora zajęć tych faktycznie nie było. Sprawa dotyczy kwoty ok. 3,5 tys. zł.

Zdaniem prokuratury, stanowiło to działanie na szkodę Urzędu Miejskiego w Pszczynie (jak podano w akcie oskarżenia, chodzi o przestępstwo z art. 231 par. 2 kk w zw. z art. 231 par. 1 kk).

Marek Cz. nie przyznał się do zarzucanych mu czynów. Na pierwszej rozprawie tłumaczył m.in. że nikt z władz miasta nie zobowiązał go do nadzorowania szkoleń oraz że żaden z podwładnych nie informował go, że instruktaże się nie odbyły.

Do zarzutów nie przyznał się też drugi z oskarżonych, Stanisław K. (jemu prokurator zarzuca, że - pomimo braku szkoleń - przedstawił za nie rachunki). Stanisław K. zapewniał, że szkolenia przeprowadził prawidłowo. Odbyć się miały jednak w innej formie niż to przewidywała zawarta umowa, np. zamiast w terminie ośmiomiesięcznym, tylko w marcu i czerwcu. Tłumaczył, że był to "praktyczny instruktaż". Stwierdził też, że odniósł wrażenie, iż strażnicy nie okazywali zainteresowania tym, co chciał im przekazać.

W czwartek, 10 października, sąd wezwał jako świadków strażników miejskich. Przyszły trzy osoby, sąd zdążył przesłuchać dwie. Świadkowie ci (strażniczka K.K.-S. i strażnik Z.G.) zeznali, że nie brali udziału w szkoleniach z obsługi fotoradarów. Strażniczka powiedziała, że była szkolona z fotoradarów, ale w 2008 r., gdy aplikowała na stanowisko strażnika miejskiego (szkolenie prowadziła Komenda Wojewódzka Policji), potem już nie. Nazwisko Stanisława K. "gdzieś tam" tylko słyszała, na pewno nie brała udziału w żadnych prowadzonych przez niego kursach.

Obrona dopytywała m.in. o udział w pomiarach prędkości. Jak wyjaśniała strażniczka, zabranie na pomiary prędkości polegało na tym, że kazano jej siedzieć w samochodzie, o nic nie pytać, nie dotykać sprzętu, bo wszystkim zajmowali się dwaj młodzi mężczyźni z firmy fotoradarowej. Nie było to więc, według niej, żadne szkolenie. Kolejne pytania obrony w tym temacie sąd uchylił, mówiąc, że przecież świadek już jasno i kategorycznie się w tej sprawie wypowiedział: szkolenie i "pomiar" to dla niej co innego.

Zdaniem strażniczki, szkoleniem nie można też nazwać przedłożenia teczki z dokumentami formatu A4 z doczepioną listą zapoznania się (taka teczka miała leżeć w pokoju odpraw). Dla pracownicy SM szkolenie to przekazanie wiedzy kończące się jakimkolwiek egzaminem. Strażniczka stwierdziła też, że dla niej cała sprawa przypomina "prywatny folwark" na terenie gminy Pszczyna i robienie ze strażników kozłów ofiarnych.

Zeznający jako następny strażnik Z.G. także jednoznacznie oświadczył, że w żadnym szkoleniu z fotoradarów nie brał udziału. Opowiadał, że został zabrany 8 czerwca 2010 r. na "pomiar" z dwoma technikami z firmy fotoradarowej. Jak mówił, technicy ustawiali wszystko samodzielnie, coś mówili o parametrach, ale nie było to dla niego czytelne. Przyglądał się, ale nie odebrał tego jako szkolenia. Tego dnia zresztą, jak można było usłyszeć, do pomiaru nie doszło, bo urządzenie nie zadziałało. Szkoleniem nie można według strażnika nazwać też regularnych odpraw w Straży Miejskiej (dotyczyły rozlokowania patroli, omówienia bieżących spraw itd.).

Jak powiedział na koniec strażnik Z.G., uczestniczył on w kilkudziesięciu szkoleniach, ale na żadnym nie zdarzyło mu się, aby wcześniej nie został poinformowany, jakie to jest szkolenie i że w ogóle jest szkolony.

Sprawa szkoleń z fotoradarów, w której oskarżonym jest były komendant SM Marek Cz., nie jest jedyną, jaka się toczyła. Uprawomocnił się wyrok w zupełnie innym procesie - o molestowanie seksualne dwóch pracownic.

(reb) / Tygodnik Echo

REKLAMA - BANER POD ARTYKUŁEM

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.