pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Reklama - billboard wiadomości

Wiadomości

  • 25 lutego 2013
  • wyświetleń: 5571

Wywiad z nowym komendatem

Renata Botor z Tygodnika "Echo" przeprowadziła rozmowę z insp. Ireneuszem Szwargą, który od lutego jest nowym komendantem powiatowym policji w Pszczynie.

komendat policji
Ireneusz Szwarga (z lewej) przejął obowiązki komendanta Dariusza Polisa · fot. Powiat


"Echo": - Zostać komendantem w Pszczynie po szefowaniu w Komendzie Miejskiej Policji w Bielsku-Białej to niekoniecznie awans...

Ireneusz Szwarga: - Nie można patrzeć takimi kategoriami, dlatego że tak jak w każdej instytucji, w policji też, co jakiś czas następuje rotowanie kadry kierowniczej. Obecnie to zachodzi w ramach garnizonu śląskiego. W styczniu i lutym kilkunastu komendantów miejskich i powiatowych zmieniło miejsce pełnienia służby. Ja przeszedłem do Pszczyny w związku z odejściem na emeryturę komendanta Dariusza Polisa, na moje miejsce w Bielsku przeszedł komendant z Żywca, do Żywca - komendant z Tychów, a tam zastępca z Bierunia. Rotacja jest po to, aby wymieniać doświadczenia, by nowym okiem spojrzeć na jednostkę.

- No ale prestiż chyba większy, gdy się szefuje w dużym Bielsku.

- Policjantem się jest w każdym miejscu. Szczerze mówiąc, bardzo się cieszę, że trafiłem do Pszczyny, która jest pięknym miastem, do tego nie muszę daleko dojeżdżać, bo spod Bielska.

- Jakie są główne różnice w kierowaniu tymi jednostkami?

- Bielsko to ogrom zadań wynikających z ekstraklasy, wielu potężnych imprez masowych w mieście, ale też duża liczba funkcjonariuszy do realizacji tych zadań. W Pszczynie mniej jest problemów wynikających z wielkich imprez, migracji ludności czy z obecności dużych sieci handlowych, ale też mniejsze siły i środki. Tutaj więcej obowiązków przechodzi bezpośrednio na mnie. W Bielsku miałem do dyspozycji kilkudziesięciu naczelników, komendantów, kierowników pośrednich szczebli, natomiast tu część zadań przejmuję do osobistej realizacji.

- Jakieś zmiany już pan wprowadził?

- Nie.

- Nawet w gabinecie?

- Przesunąłem dwa obrazy na ścianie. Pozytywnie mnie Pszczyna zdziwiła jeśli chodzi o sprawy kwatermistrzowskie, czyli remont budynków, ich stan techniczny, wyposażenie w sprzęt informatyczny i środki transportu. Wiele jednostek może pozazdrościć warunków pracy pszczyńskim policjantom. Myślę, że to zasługa samorządów. Poza tym dużo łatwiej jest pomóc mniejszej
jednostce.

- Jakie zmiany pan planuje?

- Nie przewiduję żadnej rewolucji, zmian na stanowiskach kierowniczych. Uważam, że piony pracują dobrze, choć będę się starał bardziej zmotywować funkcjonariuszy do pracy w terenie. Najważniejszym zadaniem, jakie sobie obecnie stawiam, to uzupełnienie w Pszczynie wakatów.

- Brakuje policjantów?

- Tak. Jest 18 wakatów, według mnie to bardzo dużo. Każda jednostka co kilka lat przeżywa kulminację odejść, w Pszczynie miało to miejsce w zeszłym roku.

- Czemu te odejścia?

- Część odeszła na emeryturę, część awansowała na wyższe stanowiska w sąsiednich jednostkach. A procedura naboru i przeszkolenia trwa osiem miesięcy.

- Jak pan chce ściągnąć nowych policjantów do Pszczyny?


- Nie chcę zapeszyć, więc na razie wolałbym nie wypowiadać się na ten temat.

- Może w Pszczynie policjanci nie chcą pracować. Może są za słabe zarobki?

- Zarobki są wszędzie takie same, stanowiska też. Wszystkie jednostki garnizonu śląskiego borykają się z problemami kadrowymi. Wszędzie też mile widziani są doświadczeni policjanci.

- Czyli zależy panu na "pozyskaniu" policjantów z doświadczeniem, a nie zupełnie nowych.


- Tak, bo skierowanie nagle 18 młodych policjantów do patroli będzie skutkowało słabym rozpoznaniem terenu. Dobrze byłoby więc, by byli to mieszkańcy Pszczyny lub gmin ościennych, znający teren, przynajmniej z minimalnym stażem i, co bardzo ważne - po przeszkoleniach. Nie możemy zapominać przecież o długim, bo kilkumiesięcznym, przeszkoleniu, które obowiązuje każdego nowo przyjętego policjanta.

- Został zlikwidowany posterunek w Woli. Teraz kursują tam tylko patrole?

- To zupełnie naturalna sytuacja. Zmienia się specyfika kontaktu obywatela z policją. Dziś właściwie każdy ma telefon komórkowy i 90 proc. oraz więcej pierwszych kontaktów z policją opiera się na zadzwonieniu do dyżurnego i zgłoszeniu problemu. Wszystkie rozmowy są kierowane na stanowisko przy dyżurnych miejskich lub powiatowych, czyli i tak to trafia do KPP w Pszczynie. Dyżurny ma za zadanie jak najszybciej wysłać patrol czy skierować policjanta do pomocy obywatelowi. Trzymanie określonej liczby policjantów w posterunkach traci więc rację bytu.

- Ale policjant z posterunku na miejscu szybciej dotrze do mieszkańca Woli niż patrol jadący z Pszczyny.

- Funkcjonowanie posterunku może powodować, że iluś policjantów siedzi za biurkiem i dubluje czynności, które wykonuje dyżurny komendy powiatowej, a w związku z tym jest ich mniej w terenie. Obecnie kierujemy ludzi w rejony, które obsługiwał posterunek w Woli. Policjanci są cały czas w terenie i praktycznie w każdej sytuacji mogą podjechać w dowolny punkt gminy. To dużo skuteczniejszy model. Dążymy do tego, by ograniczyć liczbę "policjantów-zabiurkowców", czyli tych, którzy nie wychodzą w teren.

- W czym pan widzi największy problem jeśli chodzi o bezpieczeństwo w powiecie pszczyńskim?

- Na ten moment to nietrzeźwi kierujący i ilość zdarzeń, jakie powodują. Przez kilka lat były spadki, a w styczniu tego roku odnotowano wzrost. Wprawdzie to magia małych liczb (trzy zdarzenia), ale trzeba się nad tym zastanowić, bo wzrost liczby takich zdarzeń może prowadzić do wniosku, że przybyło nietrzeźwych kierowców. Dlatego w najbliższym czasie na drogach powiatu będą prowadzone wzmożone działania kontrolujące trzeźwość.

Renata Botor / Tygodnik Echo

Reklama - baner pod artykułem

Reklama - link rotacyjny

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.