pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Reklama

Wiadomości

  • 22 maja 2002
  • wyświetleń: 1751

Pszczyński narkobiznes

PSZCZYNA. Poruszali się nissanem mikrą. Mieli stałe miejsca postoju i stałych klientów. Zjawiali się z zamówieniem na telefon. Oferowali amfę, hasz, extasy itd. Spory asortyment. Po przeszłopółrocznej działalności w końcu wpadli.

Policja miała od pewnego czasu informacje, że osoby poruszające się nissanem mikrą rozprowadzają różnego rodzaju narkotyki. Ustalono, gdzie najczęściej się pojawiają. Zostali zatrzymani na gorącym uczynku w piątkowy wieczór, 26 kwietnia, na parkingu w pobliżu pola golfowego. Mieli przy sobie 23 tabletki extasy, kilka działek haszyszu prasowanego (afgańskiego), po kilkanaście działek amfetaminy i metaamfetaminy, marihuanę, trzy znaczki LSD. W sumie ok. 100 działek wartości kilku tysięcy złotych.
Zatrzymani (dwóch chłopaków i dziewczyna w wieku 20 - 25 lat) okazali się mieszkańcami powiatu pszczyńskiego. Jeszcze studiują i uczą się. Narkotykowym biznesem trudnili się od ponad pół roku (nie byli wcześniej notowani). Klienci (studenci, młodzież szkolna) podjeżdżali lub podchodzili do ich auta. Były zamówienia na telefon. Często umawiali się przed dyskotekami, w pubach albo czekali na parkingu. Mieli już stałych klientów na określony rodzaj narkotyków.
- Wiedzieli, kto jakie porcje bierze. Początkujący dostawali mniejszą ilość. Od klienta zależała też cena narkotyku. Wahała się od 20 do 40 zł za działkę, w zależności od rodzaju. Stali klienci mieli ceny niższe - mówi Adam Maćkowski z sekcji kryminalnej KPP w Pszczynie.
Na drugi dzień po zatrzymaniu policja dotarła do mieszkańca Czechowic-Dziedzic, u którego dilerzy się zaopatrywali. Także został przyłapany na gorącym uczynku.
- Na stoliku okolicznościowym była rozsypana amfetamina, metaamfetamina, trawka, haszysz. Mężczyzna porcjował to na działki. Brakowało tylko ekstasy. Mogło tego być ok. 5 gram. Towar czekał nie tylko na pszczyńskich dilerów - mówi policjant. Tabletki ekstasy i LSD, znalezione u pszczynian, miały inne źródło pochodzenia - były przywożone z Karkowa. Wszyscy dilerzy są uzależnieni od narkotyków.
- Czyli pieniądze, które zarobili, wydali na narkotyki dla siebie. Parę tysięcy złotych musieli na tym zarobić - przypuszcza policjant. Nie są to osoby ze środowisk patologicznych. Pochodzą z tzw. dobrych rodzin. Nie były wcześniej notowane. Jedynie czechowiczanin był już znany policji.
W czasie śledztwa okazało się, że zatrzymana dziewczyna (siostra jednego z dilerów) znalazła się w narkotykowym nissanie przypadkiem. Teraz jest świadkiem w sprawie. Wobec zatrzymanych dilerów zastosowano dozór policyjny i poręczenie majątkowe (2 tys. zł).
- Trwają dalsze czynności pszczyńskiej policji w tej sprawie. Trudno na razie mówić, co z nich wyniknie - mówi Zbigniew Bućko, rzecznik prasowy pszczyńskiej policji. W każdym razie, jak zapewnia, po raz pierwszy w Pszczynie zabezpieczono taką ilość i różnorodność narkotyków. - Zdarzała się wcześniej amfetamina, trawka, ale nie było extasy ani metaamfetaminy. Najczęściej zatrzymywano osoby, które miały przy sobie działki (do zażycia), np. w zeszłym roku w jednej ze szkół średnich uczennice miały amfetaminę - mówi Z. Bućko.
Wiadomo, że zatrzymani dilerzy nie są odosobnionymi przypadkami. Młodzi ludzie (klienci) ciągle doskonale wiedzą, w których miejscach - pubach, dyskotekach - zaopatrzyć się w narkotyki.
- To idzie zwykle ze strony Czechowic. Jest grupa odbiorców w Goczałkowicach (dilerzy, którzy sami zażywają i sprzedają dalej), pojawiają się w końcu w Pszczynie.

Renata BOTOR

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.