pless.pl - medium nr 1 w Pszczynie

Reklama

Sport

  • 21 września 2010
  • wyświetleń: 7519

PALP: Nadrabiamy zaległości…

Od środy do niedzieli w Pszczyńskiej Amatorskiej Lidze Piłkarskiej rozegrano 26 ligowych spotkań. Dwie pełne kolejki pierwszej ligi, po jednej w każdej drugie ligi drugiej oraz dwa mecze zaległe. Jednym słowem wszystkie zaległości zostały odrobione. Śpieszymy, zatem także z krótkim podsumowaniem ostatnich dni na amatorskich ligowych boiskach.

PALP: Nadrabiamy zaległości…


I LIGA

Wszystko zaczęło się już w minioną środę. Wówczas na boisku Orlik zaległości odrabiali pierwszoligowcy. Pojedynek Jakuba z POSiRem był zacięty i od pierwszych minut. Obie drużyny miały swoje okazje do zdobycia goli, ale przed przerwą mniej szczelna była defensywa gospodarzy i Jeleń musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki. Dzięki bramce Szczypiora tuż po zmianie stron doczekaliśmy się prawdziwych emocji. ATS już nie mógł być pewny wygranej tym bardziej, że ataki POSiRu z czasem stawały się coraz groźniejsze. Ostatecznie jednak komplet punktów powędrował na konto ekipy z osiedla Daszyńskiego, a tuż przed ostatnim gwizdkiem wynik meczu ustalił Kurzydło.

POSiR Pszczyna - ATS Jakub 1:3 (0:2)

W czwartek swój debiut sezonu miało boisko Piast. Po raz pierwszy jesienią rywalizacja toczyła się na boisku przy Zespole Szkół nr 1 w Pszczynie.

Ekipa z POSiRu nie mała wiele czasu na odpoczynek. Niespełna 24 godziny później grała już kolejny mecz z równe wymagającym rywalem – FC Profi M-tec. Tym razem dla odmiany to sportowy team pod wodzą Bałucha objął prowadzenia a niezawodnym strzelcem… Szczypior. Wicemistrzowie długo nie potrafili się wstrzelić w bramkę rywala. Okazje były, ale gra była zbyt nerwowa i brakowało wykończenia.. Twierdza Jelenia padła dopiero po przerwie. I to dwukrotnie w przeciągu pięciu minut. POSiR nie składał jednak broni i w 27 minucie było remisowo. Tyle tylko, że Profi wyraźnie się odblokowało. Po kolejnych siedmiu minutach kibice szóstki pod wodzą Jarząbka mogli być już znacznie spokojniejsi. Dwubramkowe prowadzenie udało się dowieźć do końca.

POSiR Pszczyna - FC Profi M-Tec 2:4 (1:0)

W równolegle rozgrywanym meczu pachniało niespodzianką. Skazane na porażkę Żubry, dodatkowo bez bramkarza podejmowały mistrzowski Cadi-Car i sensacyjnie od 4 minuty prowadziły. Samochodziarze w zaledwie sześcioosobowym składzie przez kwadrans szukali recepty na nieźle spisującego się Władarza. Kiedy już jednak ją znaleźli zdobywanie goli przyszło znacznie łatwiej. Jeszcze do przerwy można się było łudzić, że Żubry stać na nawiązane walki. Losy meczu rozstrzygnęły się jednak na dobre pomiędzy 28 a 33 minutą meczu. Wówczas to Cadi-Car aż czterokrotnie zmuszał do kapitulacji Władarza. Tym samym mistrz wciąż bez starty punktów.

Żubry - Cadi-Car 2:7 (1:2)

Nieoczekiwanie zakończyło się z kolei spotkanie wicelidera – Sew-Metu z ZRB. Ekipa z Piasku przybyła na mecz bez swojego nominalnego bramkarza oraz bez kapitana i jak się okazało było to brzemienne w skutkach. Do przerwy nic jednak nie zapowiadało większej niespodzianki. Po golu z rzutu karnego najlepszego ligowego strzelca Kuźnika piaskowianie prowadzili 1:0. Kilka chwil po zmianie stron wyrównanie Bananom dał Cygan. Prawdziwy dramat Sew-Met przeżył jednak pomiędzy 32 a 36 minutą gry. Wówczas to prawdziwy koncert gry dali napastnicy budowalno-bananowej szóstki, którzy z regularnością 60 sekund zdobywali kolejne gole. Z wyniku 1:5 wicelider się już nie podniósł i przegrał pierwszy mecz w sezonie.

ZRB-Szybkie Banany - Sew-Met 5:1 (0:1)

Tymczasem na drugim boisku Undergrasosexoholicy podejmowali Gunnersów. Beniaminek po znakomitym ubiegłym sezonie i pewnym awansie do pierwszej ligi nie rodzi sobie najlepiej… aż do czwartku. Przełamanie przyszło na boisku Piast. Dwie szybkie bramki pozwoliły uwierzyć ekipie Pojdów, że i na tym szczeblu można wygrywać. Rywale tego dnia grali bardzo nieporadnie. Mimo bardzo licznego składu, a może właśnie z tego powodu Gunnersi nie potrafili uchwycić rytmu meczowego. Kontaktowego gola udało się zdobyć dopiero po blisko dwóch kwadransach. W ostatnich minutach szóstka pod wodzą Świerczyńskiego zaryzykowała bardziej ofensywną grę, chcąc jeszcze powalczyć o punkt(y). Na to najwyraźniej czekali przyczajeni nieco Undergrasosexoholicy, którzy jeszcze dwukrotnie zmusili bramkarza rywali do kapitulacji. Pierwsza pierwszoligowa wygrana sprawia, że teraz powinno być już łatwiej.

Gunners Biegier - Undergrasosexoholics 1:4 (0:2)

Większych kłopotów z pokonaniem OKS-u nie miał z kolei Japi-Bud. Pewne wątpliwości, co do formy budowlańców można było mieć w pierwszych dwudziestu minutach (wówczas było tylko 2:1), ale po przerwie wszystko się wyjaśniło. Z każdą kolejną minutą OKS tracił coraz więcej do rywali. Mimo, że nie wszystkie akcje budowlanej ekipy kończyły się strzałami na bramkę to stróż twierdzy OKSu Ogierman i tak miał pełne ręce roboty. Ostatecznie jednak siedmiu piłek nie udało mu się chwycić. Team z Poligonu ambitnie walczył jednak do końca i zdołał jeszcze raz wpisać się do meczowego protokołu – wysokiej porażki jednak nie uniknął.

Japi-Bud - OKS Poligon 7:2 (2:1)

W meczu Mieszka z Poligonersami zaczęli i skończyli strzelanie zawodnicy z Osiedla Powstańców Śląskich. Piłka w książęcej bramce wylądowała już w 10 sekundzie gry. Mieszko jednak wcale na straconej pozycji nie stał. Kolejne minuty pokazały, że Poligonersi wciąż nie są jeszcze zgraną drużyną. A po kwadransie mecz rozpoczynał się od nowa. W drugiej odsłonie coraz groźniej zaczęli atakować piłkarze z Osiedla Piastów. W 26 minucie Mieszko na prowadzenie wyprowadził Czarnynoga, a po półgodzinie gry było już 3:1 po samobójczym trafieniu Heroka. Co więcej w tym okresie zespół pod wodzą Jarząbka mógł a raczej powinien jeszcze podwyższyć prowadzenie –ale grał nieskutecznie. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w końcówce. Najpierw zbyt dużo miejsca miał Buras, który przywrócił nadzieję Poligonersom a wyrównanie padło w ostatniej sekundzie meczu, kiedy szybka kontrę na bramkę zamienił Szłapa. Mieszko vs. Poligoenrs 3:3.

Poligoners - Mieszko 3:3 (1:1)

Hitem czwartkowych spotkań 1 ligi był mecz Ełki Team z Jakubem. Obie drużyny mają w tym sezonie wysokie cele i nikt nie chciał tu przegrać. Nic więc dziwnego, że i Team i ATS podeszli do rywali bardzo ostrożnie. W pierwszych dwudziestu minutach mecz bardziej przypominał jednak szachy. Niby obie drużyny atakowały, ale nikt nie chciał podejmować większego ryzyka toteż na gole trzeba było czekać do drugiej odsłony. W drugiej odsłonie oglądaliśmy już bardziej otwarty futbol. Możliwe, że stało tak dzięki szybkiej bramce Ełki autorstwa Olejarczyka. Jakub zaczął grać coraz ofensywniej, a defensywa rywala gubiła się coraz częściej. Wyrównanie padło jednak w 35 minucie. Wówczas to dobrze rozegrany rzut wolny na gola zamienił Górny. Mimo, że remis obu drużyn nie zadowalał to podział punktów w tym meczu, żadnej drużyny nie krzywdzi.

Ełka Team - ATS Jakub 1:1 (0:0)

II LIGA GRUPA B

Czwartkowe spotkanie z piłka kończyła zaległa potyczka z drugiej ligi. Orły podejmowały ekipę Wrony. Początek meczu bardzo wyrównany. Obie drużyny bardzo bojowo nastawione do konfrontacji. Debiutanci w PALP wreszcie pojawili się w silniejszym składzie i wreszcie pokazali się z dobrej strony. Wynik meczu otworzył w 13 minucie Guzek, który wykorzystał dobre dogranie Pękały. Rywale odpowiedzieli 180 sekund później a autorem gola Sandecki. Do przerwy zatem ani jedni ani drudzy bliżej wygranej nie byli. Zmiana stron i zmiany stylu gry. W drugich dwudziestu minutach więcej z gry miała ekipa Orłów, którą w 27 minucie na prowadzenie wyprowadził Kijonka. Jeszcze bliżej trzech punktów było w 34 minucie kiedy to karnego na bramkę zamienił Czerwiński. Wrona jednak się nie poddawała i już po chwili miała tylko jednego gola straty. To sprawiło, że końcowe minuty trzeba było zagrać ofensywnie. Taką grę wykorzystali…. Rywale, a konkretnie Piszczek, który dwa razy zmuszał jeszcze Króla do kapitulacji. Tym samym Orły wygrały swój pierwszy mecz w lidze PALP.

Orły Mirosława K. - Wrona Produkcja 5:2 (1:1)

Także i piątek nie był wolny od ligi. Choć na ten dzień nie zaplanowano ligowych pojedynków można się było emocjonować losowaniem I rundy Pucharu Ligi PALP. Po piątkowej przerwie do walki powróciliśmy zatem w sobotę.
Piłkarze Wrony po czwartkowej porażce mieli szansę się szybko odkuć w sobotę. Wybiegli na boisko jako pierwsi a ich rywalem ekipa K.W.CH. z Piasku. Nie był to jednak ładny mecz. Widać było, że obie drużyny wygrać bardzo chciały, choć nie koniecznie szło to w parze z grą fair play. Sporo było fauli i złośliwości. W całym spotkaniu sędzia aż pięciokrotnie studził zapędy zawodników. Na szczęście kończyło się tylko na żółtych kartkach. Skupmy się jednak na tym co ważniejsze czyli na bramkach. Sobotnie strzelanie rozpoczęli piłkarze z Piasku, którzy za sprawą Śniegonia wyszli na prowadzenie. Stan meczu szybko się jednak wyrównał, bowiem po pięciu minutach remis dawało trafieni Zakrzewskiego. Losy tego „bojowego” meczu rozstrzygnęły się po dwóch kwadransach walki. Najpierw Gabriel Rabinek a następnie Łukasz Ryłko dali dwubramkowe prowadzenie K.W.CH., którego zespół Worny mimo usilnych prób nie zdołał już odrobić.

Wrona Produkcja Podłoża - K.W.CH. 1:3 (1:1)

Bardzo interesująco zapowiadał się inny mecz grupy A drugiej ligi, w którym spotykały się dwa niepokonane dotąd zespoły. Termex oraz DN Okna, czyli spadkowicz i beniaminek. Początek meczu dla bardziej zaprawionych w ligowych bojach graczy z Pszczyny. Ba po 7 minutach zapowiadało się na łatwe trzy punkty, gdyż pomarańczowo-biali prowadzili już dwoma golami. Zbyt pewni swego poczuli się najwyraźniej też sami zainteresowani. Wystarczyło bowiem 120 sekund nieuwagi by stracić całą wypracowana przewagę, a nawet więcej trzeba było gonić rywali. Między 14 a 16 minutą DN Okna zaaplikowali bowiem rywalom aż trzy gole! Termex nie składał jednak broni ale po 27 minutach miał już dwa gole straty. Dwubramkowa przewaga ekipy Krzysztofa Kobylanki utrzymała się do końcowego gwizdka.

Termex - DN Okna 3:5 (2:3)

Pięć goli strzelili w sobotę piłkarze z Tychów, a rywale tylko trzy a mimo to ConstrucoR schodził z boiska pokonany. Jak to możliwe? Sporo działo się szczególnie w pierwszej odsłonie. Wynik spotkania otworzył Malisak ale po kilkudziesięciu sekundach wyrównał Paliczka. Kilersi poszli za ciosem i w 12 minucie objęli prowadzenie którego nie oddali już do końca. Kolejne trzy trafienia zaliczyli zaś gracze z Tychów tyle tylko, że aż dwa z nich były trafieniami do własnej bramki! W drugiej odsłonie mecz był już wyrównany. Strzelanie rozpoczęło się tak jak przed przerwą. ConstructoR w 24 minucie na moment zbliżył się do Kilersów, ale dosłownie był to moment bowiem po 60 sekundach dwubramkowa zaliczka została odzyskana. Do końcowego gwizdka zabójcy pilnowali już wyniki, a tyszanie nie mieli pomysłów na zmianę rozstrzygnięcia.

ConstructoR - Kilers 3:5 (2:4)

Grą wciąż nie zachwyca ekipa Enigmy. Czechowiczanie co prawda wygrywają ale w mało efektowny sposób. W sobotę na ich drodze stanęła ekipa Warriorsów i postawiła niezwykle trudne warunki swoim rywalom. Kto wie jednak jakby skończyło się to spotkanie gdyby nie fatalna dyspozycja króla strzelców ubiegłego sezonu Adama Budnego, który przed przerwą zmarnował kilka znakomitych okazji. Po przerwie twierdzę Kaczmarczyka wreszcie zdobył Linek i wydawało się, że od teraz będzie już łatwiej. Nie było… tym bardziej, że w 33 minucie po dobrze rozegranym stałym fragmencie gry Sebastian Laszczak zaskoczył Zimnego i było po jeden. Im bliżej końcowego gwizdka tym bardziej desperacko atakowała czechowicka drużyna i w 37 minucie swój cel osiągnęła. Warriorsi jeszcze mieli nadzieję na zmianę niekorzystnego wyniku, ale niespełna minutę przed końcem wszelkie wątpliwości rozwiał Wojciech Buda ustalając wynik meczu na 3:1.

Enigma - Warriors 3:1 (0:0)

Coraz wyraźniej właściwy rytm gry zaczynają chwytać Orły. Po czwartkowej wygranej z Wroną teraz przyszła kolej na Polandy. Ekipa z Osiedla Piastów nie stawiła się jednak w najmocniejszym zestawieniu czym ułatwiła zadanie beniaminkowi. Orły mogły być pewne swego po znakomitym początku meczu. Wystarczyły bowiem sześć minut gry aby prowadzić 3:0. Polandy najwyraźniej bez wiary w końcowy sukces skupiały się początkowo najpierw na przeszkadzaniu rywalom niż na konstruowaniu własnych akcji. Taka strategia przynieść wiele nie mogła, nic zatem dziwnego, że po 22 minutach gry przewaga Orłów wzrosła niemal dwukrotnie. Szóstkę pod wodzą Kotera stać było w tym meczu jedynie na gola honorowego. W 27 minucie Mańka ładnym uderzeniem zaskoczył pełniącego w tym meczu obowiązki bramkarza Pękałę. Końcówka meczu toczyła się ponownie pod dyktando Orłów, które ostatecznie zwyciężyły aż 8:1.

Polandy - Orły Mirosława K. 1:8 (0:4)

II LIGA GRUPA A

Swoje pojedynki drugoligowcy kończyli w niedzielę. Tu dla odmiany grała druga grupa II ligi. W meczu otwierający niedzielą odsłonę gier ligowych Drużyna Fryzjera podejmowała Piasek United. Faworytem zdawała się być ekipa pod wodzą Pali ale tym razem więcej ambicji i woli walki wykazywał beniaminek. Pierwsza bramka padała w 10 minucie, a piłkę do własnej siatki dość pechowo skierował Gawlak. Mimo to pierwsza część meczu była dość wyrównana. Fryzjerzy momentami grali zbyt nerwowo i chaotycznie i dlatego też ich akcje nie kończyły się strzałami. W 25 minucie szóstka z Piasku prowadziła już 2:0. Team Fryzjera nie składał jednak broni i po dwóch kwadransach zdobył bramkę kontaktową. Dzięki temu trafieniu emocjonująco było do ostatnich sekund meczu, ale wynik nie uległ już zmianie. Piasek United zanotował tym samym pierwsze trzy punkty w swojej krótkiej ligowej historii.

Druzyna Fryzjera - Piasek United 1:2 (0:1)

Bardzo ciekawy mecz stoczyli ze sobą piłkarze Elwo i Zielarzy. Czechowiczanie w tym sezonie mają znacznie przebudowany skład, który jednak nie jest jeszcze do końca dobrze zgrany. Pszczyńska szóstka po wpadce w pierwszej kolejce teraz wyraźnie zaczyna łapać wiatr w żagle. Już w 7 minucie meczu Marek Kotas pokonał Piotra Włocha i szóstka z fabryki elektrofiltrów prowadziła . Długo jednak ten wynik się nie utrzymał bowiem 100 sekund później, próbkę swoich umiejętności zaprezentował Kamil Urban i było 1:1. takim też wynikiem kończy się pierwsza odsłona. Po zmianie bramek Swoją dobrą dyspozycję potwierdził z kolei ponownie Kotas, który zdobył druga bramkę. Zielarze starali się odrobić skromne straty, ale nie mieli tego dnia szczęścia. Nieźle dysponowanego Michała Dzidy pokonać się już nie udało i Elwo mogło się cieszyć z trzech punktów.

Elwo - Zielarze 2:1 (1:1)

Miłe złego początki. Tak można krótko scharakteryzować postawę Zrywu. W spotkaniu z KECHem ekipa pod wodzą Marka Szklorza prowadzenie objęła w 5 minucie i przez blisko 20 minut nie dała się zaskoczyć rywalom. Szóstka Gutowskiego do przerwy grała bojowo, ale chaotycznie i pokonać bramkarza rywali nie potrafiła. Przełamanie nadeszło dopiero po zmianie stron. Gola wyrównującego zdobył Denis Trzop. Po 30 minutach walki Artur Zemczak dał z kolei prowadzenie KECHowi. Tym razem jednak prowadzenie długo się nie utrzymało, bowiem na listę strzelców wpisał się Stanisław Włoch. Kiedy zanosiło się na dramatyczne i emocjonujące ostatnie chwile meczu, koncertowo końcówkę spotkania rozegrała ekipa KECHu. Bramki Koczora i Trzopa rozwiały wątpliwości na czyje konto powędrują kolejne trzy punkty.

Zryw - KECH 2:4 (1:0)

Większych kłopotów z pokonaniem Brygady Kryzys nie miała ekipa Veina. Jankowiczanie praktycznie już na początku ustawili sobie mecz. Przystał i spółka w pierwszych minutach niemal pod każdym względem prezentowali się lepiej od rywali. Szybko przełożyło się to na wynik. Po 17 minutach w sędziowskim protokole przy nazwie jankowickiej drużyny były odnotowane trzy trafienia a po drugiej stronie było pusto. Brygada do prawdziwej walki zebrała się dopiero po przerwie a swoich kolegów poderwał gol Michała Laska. Trafienie to spowodowało, że Vein już tak ochoczo nie zapuszczał się pod bramkę rywala. Taka defensywna postawa utrudniła też w zdobywaniu kolejnych goli Brygadzie Kryzys. W pojedynku tym padła już tylko jedna bramka a strzelanie zakończył ten, który je rozpoczął czyli Przystał. Vein – Brygada Kryzys 4:1.

Vein - Brygada Kryzys 4:1 (3:0)

Prawdziwą klęską zakończył się z kolei pojedynek piłkarzy z Czechowic z Relaksem. Początkowo jednak nic nie zapowiadało dramatu szóstki zza Wisły. Co prawda w 8 minucie gola zdobył Kurciusz, ale szybko odpowiedział Faruga. Jeszcze szybszą ripostą popisali się zawodnicy z Pszczyny. Losy meczu rozstrzygnęły się w ostatnich pięciu minutach pierwszej części gry. Wówczas to Relaks trzykrotnie jeszcze lokował piłkę w sieci rywala. Cztery gole przewagi sprawiły, że po przerwie zespół z czechowickiego Osiedla Północ nie miał już, czego bronić. Ofensywna piłka w drugiej odsłonie przyniosła taki sam wynik jak do przerwy. Jedno trafienie czechowiczan i pięć kolejnych pszczynian sprawiło, że po końcowym gwizdku przewaga Relaksu była aż osmiobramkowa.

Os. Północ - Relaks 2:10 (1:5)

I LIGA

Po południu do gry przystąpili pierwszoligowcy. Już w pierwszym meczu doszło do nie lada niespodzianki. Zamykający ligową tabelę zespół Żubrów podejmował faworyzowaną ekipę Japi-Budu. Budowlańcy z Piasku najwyraźniej zlekceważyli rywali i po hat-tricku Wiery przegrywali już 0:3. Inna sprawa, że Japi-Bud grał słabo. Miał kłopoty nie tylko z wykończeniem, ale nawet przeprowadzeniem składnej ofensywnej akcji. Bramka Żubrów została odczarowana dopiero po półgodzinie gry. Japi-Bud poszedł ostro za ciosem i w przeciągu pięciu minut doprowadził do remisu! Wydawało się, że pogoń piaskowian będzie skuteczna, ale… w szeregach Żubrów grał niezawodny tego dnia Wiera, który po raz piąty w tym meczu pokonał Krzekotowskiego. Piłkarze Piotra Dudy do końcowego gwizdka starali się jeszcze wydrzeć choćby punkty z tego pojedynku… nie dali jednak rady.

Japi-Bud - Żubry 4:5 (0:3)

Na przełamanie musi z kolei poczekać jeszcze Trójca. W niedziele zespół pod wodzą Folka podejmował team Sew-Metu. W pierwszej części gry można było przypuszczać, że wpadka w czwartkowej kolejce wcale nie była przypadkiem. Sew-Met grał nieskutecznie w ofensywie i popełnił kosztowny błąd w defensywie, który po rzucie rożnym dał prowadzenie Trójcy. Szóstka Ryguły swoje pazurki pokazała jednak dopiero po przerwie. Swoje dwa grosze wtrącił oczywiście najlepszy strzelec ligi Kuźnik, który miał udział przy trzech kolejnych golach dla Sew-Metu. Nadzieję Trójcy w 31 minucie przywrócił Prax i dzięki temu praktycznie do końca można było w napięciu obserwować zawody. Ostatecznie w 40 minucie zamiast wyrównania padła bramka pieczętującą wygraną piaskowian.

Trójca - Sew-Met 2:4 (1:0)

Hitem niedzielnych gier była z kolei potyczka Cadi-Caru z Ełką Team. Początek dość ostrożny i nieco chaotyczny w wykonaniu obu stron. Szybciej nad emocjami zapanowali jednak piłkarze Ełki, którzy za sprawą Skaźnika zdołali wyjść na prowadzenie. Od tego momentu Ełka grała nieco spokojniej. Cadi-Car nie stał jednak na straconej pozycji i kilka raz zdołał pokonać zasieki rywala, tyle tylko, że twierdzy Mariana Wrony zdobyć się nie udało. W miarę upływu czasu robiło się coraz ciekawiej. Kilka chwil po zmianie stron ładnym prostopadłym podaniem Dudziaka obsłużył Paszek, a ten nie miał kłopotów z pokonaniem bramkarza Ełki. Wszystko zaczynało się, zatem od nowa. Remis nie zadowalał żadnej drużyny, toteż raz za razem mieliśmy okazje bramkowe to z jednej to z drugiej strony. Warto odnotować też, że po jednym z uderzeń szóstkę Teamu uratowała poprzeczka. W końcówce meczu, Ełka miała jeszcze więcej szczęścia, kiedy z ostrego konta Kloca po raz drugi pokonał Skaźnik. W ostatnich kilkudziesięciu sekundach samochodziarze postawili wszystko na jedna kartę i zaatakowali ze zdwojona siłą, ale czasu na zmianę wyniku już nie było.

Cadi-Car - Ełka Team 1:2 (0:1)

W niedzielny wieczór dwumecz z ekipami z drużynami z Poligonu kończyła drużyna Mieszka. Po czwartkowym pechowym remisie teraz zadanie miało być nieco łatwiejsze tyle tylko, że OKS wcale nie zamierzał oddawać punktów bez walki. Kto wie jakby zakończył się ten mecz gdyby nie prezent z czwartej minuty, kiedy piłka Kędziorowi została podana jak na tacy. Przez pierwsze 10-15 minut zespół z osiedla Piastów zresztą dominował na boisku i nie pozwalał na zbyt wiele rywalom. Dopiero z biegiem czasu OKS zaczął chwytać właściwy rytm gry. Mimo to bramkę na 2:0 w ostatnich sekundach pierwszej odsłony zdobyli książęcy. Obraz gry w drugiej odsłonie zmienił się całkowicie. Stroną dyktującą warunki gry i dominującą była ekipa z Poligonu. Optyczna przewaga w tej odsłonie nie przełożyła się jednak na bramki. Co więcej lepsze strzeleckie okazje zmarnowali piłkarze z Osiedla Piastów. Nieskuteczna druga odsłona sprawiła, że więcej goli się nie doczekaliśmy.

OKS Poligon - Mieszko 0:2 (0:2)

Formę odzyskuje najwyraźniej ekipa, Undergrasosexoholiców. Po wygranej w czwartek z Gunnersami teraz przyszła kolej na ZRB-Szybkie Banany. Do przerwy nic nie zapowiadało jednak łatwego zwycięstwa beniaminka. Obie zespoły grały szybko… ale nie koniecznie dokładnie. Pierwsze gole zobaczyliśmy dopiero w końcowych fragmentach pierwszej odsłony. Strzelanie rozpoczęli piłkarze z bananowej ekipy, a na listę strzelców pisał się Janyga. Po chwili było już jednak remisowo bowiem swoje umiejętności strzeleckie zaprezentował Maciej Pojda. Po zmianie stron na prowadzenie ”zielonych” wyprowadził Kafka. Team Cygana z czasem musiał podejmować coraz większe ryzyko i wkrótce zaowocowało to golami… dla Undergraso. W ostatnich siedmiu minutach stróż twierdzy ZRB Komander jeszcze trzykrotnie sięgał do siatki.

Undergrasosexoholics - ZRB-Szybkie Banany 5:1 (1:1)

Przełamać wciąż nie może się z kolei ekipa POSiRu. Po inauguracyjnej wygranej z meczu na mecz coraz trudniej przychodzi poszukiwanie punktów. Inaczej zaś z Poligonersami, którzy z meczu na mecz prezentują coraz lepsze zgranie. Wynik niedzielnej konfrontacji otworzył Matyasik, którzy po indywidualnej akcji zaskoczył Mendroka. Po 10 minutach wyrównał jednak niezawodny ostatnio Szczypior. Mecz był dobry, zacięty i wyrównany. Tuż przed przerwą szczęście uśmiechnęło się do piłkarzy z Poligonu, kiedy Mendroka nieprzyjemnym strzałem zaskoczył Herok. POSiR nie zamierzał jednak tego meczu przegrywać co pokazał chwilę po zmianie stron, kiedy znakomitym uderzeniem popisał się Furtok. Na bohatera Poligonersów wyrósł w tym meczu jednak Andrzej Matyasik, który w 31 minucie znakomicie uderzył z wolnego i szóstka pod wodzą Szłapy prowadziła po raz trzeci. Tym razem jednak szczelna defensywa nie dała się już zaskoczyć. Tym samym Poligonersi wygrali pierwszy mecz w sezonie.

Poligoners - POSiR Pszczyna 3:2 (2:1)

Bardzo dramatyczny przebieg miało ostatnie spotkanie weekendu w którym FC Profi podejmowało ekipę Gunnersów. Wszystko rozpoczęło się jednak zgodnie z planem od łatwo zdobytych dwóch goli przez wicemistrzów. Łatwo… nawet chyba zbyt łatwo uzyskane prowadzenie najwyraźniej uśpiło czujności piłkarzy Profi i po czterech kolejnych minutach było już remisowo. Taki stan meczu utrzymywał się do drugiej odsłony. Strzelanie po przerwie rozpoczął najlepszy snajper wicemistrzów – Mateusz Gazda i wydawało się, że wszystko wraca do normy. Tymczasem, dwukrotnie o piłkę powalczył Kordoń, a uczynił to na tyle skutecznie, że po 31 minutach gry to Gunnersi prowadzili!
Profi grało jednak do końca. W decydujących fragmentach meczu ciężar gry na swoje barki wziął Artur Poczkajski, który przechylił ostatecznie szalę wygranej na korzyść własnej ekipy.

FC Profi M-Tec - Gunners Biegier 5:4 (2:2)

PALP: Nadrabiamy zaległości… · fot. Andzejek


Więcej zdjęć już wkrótce

Przypominamy, że ligowe tabele, statystyki i wszystkie wyniki na bieżąco aktualizowane są na stronie: www.posir.pszczyna.pl/?page=article&parent=67&nparent=94 class=dodaj target=_blank>www.posir.pszczyna.pl.

Zachęcamy także do obstawiania ligowych spotkań, zarówno w www.pless.pl/branze/pilka/palp10_11_1liga.php?page=typer&subpage=start class=dodaj> >>> I lidze oraz www.pless.pl/branze/pilka/palp10_11_2liga.php?page=typer&subpage=start class=dodaj> >>> II lidze.

Następne pojedynki już w najbliższy czwartek. Na boisku Piast w Pszczynie pierwsze pucharowe spotkania rozegrają drugoligowcy. Do zmagań ligowych powracamy w sobotę i niedzielę. Areną zmagań będzie boisko przy hali POSiRu w Pszczynie.

Zapraszamy!


UKS Centrum Pszczyna

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.