Najpopularniejsze

  • 22 grudnia 2025
  • wczoraj, 10:55
  • wyświetleń: 52610

Tragiczny wypadek w Kopalni Pniówek: co ustalili eksperci z Wyższego Urzędu Górniczego?

W poniedziałek 22 grudnia o godz. 17:10, w kopalni Pniówek, ponad 800 metrów pod ziemią, doszło do wydzielenia się dużej ilości metanu. Z miejsca zdarzenia bezpiecznie ewakuowało się 8 górników. Podczas wycofywania się załogi, utracono kontakt z dwoma pracownikami. Natychmiast rozpoczęto akcję ratunkową. We wtorek o północy przekazano tragiczną informację - zaginieni górnicy nie żyją. To doświadczeni pracownicy, 40- i 41-latek. 15 stycznia Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach podał przyczyny tragicznego w skutkach wypadku. Eksperci potwierdzili, że doszło do gwałtownego wyrzutu metanu i skał.

Tragedia w kopalni Pniówek
Tragedia w kopalni Pniówek · fot. JSW


Aktualizacja - 15 stycznia

Z ustaleń Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach wynika, że feralnego dnia o godz. 17:10, na głębokości 830 metrów, podczas prac prowadzonych kombajnem przy urabianiu lewej strony przodka, nastąpił nagły i wyjątkowo silny wyrzut metanu oraz skał. Siła zjawiska była ogromna - urobek został odrzucony na około 23 metry, a całe wyrobisko wraz z kombajnem zostało zasypane. Stężenie metanu w rejonie zdarzenia wzrosło do 86 procent.

Zasypanych zostało trzech górników. Jednego z nich udało się wyciągnąć, ale kontakt z dwoma pozostałymi się urwał. Natychmiast rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję ratowniczą, prowadzoną w bardzo trudnych i niebezpiecznych warunkach. Niestety, mimo szybkiej reakcji służb i intensywnych działań, życia dwóch zasypanych górników nie udało się uratować.

Jak czytamy w raporcie WUG, pokład, na którym doszło do wypadku, był zaliczony do IV kategorii zagrożenia metanowego oraz III kategorii zagrożenia wyrzutami gazów i skał.

Pełny raport WUG można znaleźć pod linkiem: https://www.wug.gov.pl/bhp/22122025


Aktualizacja - 23.12, godz. 00:00 po siedmiu godzinach akcji ratownicy dotarli do dwóch poszukiwanych górników, z którymi utracono kontakt po wypływie metanu w przodku N-9 na poziomie 830 metrów. Niestety lekarz stwierdził ich zgon. Informację o śmierci mężczyzn przekazał dziennikarzom podczas konferencji o północy Adam Rozmus - wiceprezes Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jak poinformował, górnicy w wieku 40 i 41 lat byli bardzo doświadczonymi pracownikami z wieloletnim stażem. Okoliczności zdarzenia bada specjalnie powołana komisja. Wstępnie można powiedzieć o wydzieleniu dużej ilości metanu wraz z masą skalną. Drobny materiał sypki przedostał się do wyrobiska. Wiceprezes w imieniu zarządu przekazał wyrazy współczucia rodzinom pracowników i zapewnił, że zostaną otoczone opieką. Jednocześnie podziękował wszystkim zaangażowanym w akcję ratunkową.

W oficjalnym komunikacie JSW czytamy, że w akcji brało udział 10 zastępów ratowniczych, dwa zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dwa z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim oraz sześć z kopalni Pniówek. Okoliczności zdarzenia wyjaśnia Okręgowy Urząd Górniczy w Rybniku i służby BHP kopalni.

Jak informują na swojej stronie związkowcy, zmarli górnicy byli żonaci. Jeden osierocił trójkę dzieci: 6 i 14 letnie córki oraz 13 letniego syna. Drugi osierocił 13 letniego syna.

Loading...


---

Jak informował w poniedziałek wieczorem Wojciech Sury, rzecznik Jastrzębskiej Spółki Węglowej, do zdarzenia doszło dokładnie o godz. 17:10 w przodku N-9, na poziomie 830 metrów pod ziemią. W miejscu tym pracowało łącznie 10 górników - ośmiu zostało bezpiecznie ewakuowanych, natomiast z dwoma nadal nie ma kontaktu. Natychmiast po zdarzeniu podjęto akcję ratowniczą.

W akcji brało udział 10 zastępów ratowniczych, dwa zastępy z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, dwa z Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim oraz sześć z kopalni Pniówek. Zaginieni górnicy to mężczyźni powyżej 40. roku życia, którzy mają kilkunastoletnie doświadczenie. Jeden z pracowników to operator kombajnu. Ich rodziny zostały otoczone opieką.

O szczegółach zdarzenia i akcji ratowniczej poinformował dziennikarzy podczas konferencji prasowej o godzinie 21.20 Adam Rozmus - wiceprezes JSW:

O godzinie 17:10 doszło do zdarzenia polegającego na wydzieleniu dużej ilości metanu. Zostało to zarejestrowane na czujnikach zabudowanych w przodku. Zdarzenie miało miejsce na wyrobisku chodnikowym, tj. drążonym przodku na poziomie 1000, na głębokości ok. 900 m. Sam przodek obłożony był normalnie do postępu, fedrowanie odbywało się za pomocą wysokowydajnego kombajnu chodnikowego. W momencie urabiania o godz. 17:10 czujniki zarejestrowały nagły wzrost metanu. W samym przodku w momencie zdarzenia znajdowało się 10 pracowników. Zgodnie z procedurą rozpoczęto ewakuację, pracownicy o własnych siłach się wycofywali. Wycofało się 8 pracowników. Z 2 pracownikami w momencie wycofywania utracono kontakt. Pozostałych 8 wycofało się bezpiecznie w rejon skrzyżowania. Ci pracownic są na powierzchni, nie doznali żadnych obrażeń. Od razu została rozpoczęta, zgodnie z procedurą, akcja ratownicza. Na ten moment został powołany sztab. Kopalnia koordynuje działania z Centralną Stacją Ratownictwa Górniczego, Okręgową Stacją Ratownictwa Górniczego. Akcja powadzona jest przy udziale Okręgowego Urzędu Górniczego i służb kopalnianych. Na ten moment zadysponowanych jest 10 zastępów ratowników. Jeśli chodzi o skład atmosfery w samym przodku, zostało przywrócone przewietrzanie wyrobiska, w powietrzu jest 20,9 procent tlenu - to wartość pozwalająca na normalne prace. Lada moment rozpocznie się penetracja wyrobiska. Zastępy zostaną skierowane bezpośrednio w miejsce samego zdarzenia. Za jakiś czas otrzymamy informację bezpośrednio od zastępów. Z dużym prawdopodobieństwem wiadomo, gdzie znajdują się zaginieni górnicy. Wykonywali prace bezpośrednio przy drążeniu wyrobiska. Miejsce bazy ratowniczej jest około 1,5 km od miejsca zdarzenia (stan na godz. 21:21), jest to duży dystans. Nie spodziewamy się dynamicznego zjawiska w postaci wstrząsu, który mógłby wpłynąć na stan wyrobiska i tym samym przedłużać akcję ratowniczą, natomiast wydzielaniu się dużej ilości metanu mogą towarzyszyć też inne zjawiska, takie, jak wydzielanie się masy skalnej. Tego nie wiemy. Dopiero, kiedy pierwszy zastęp dotrze w miejsce samego zdarzenia, jego opis będzie obrazem całego zdarzenia. Na ten moment nie ma informacji o tym, że doszło do dużych zniszczeń, zamknięcia światła chodnika. W ramach poprowadzonej akcji, zgodnie z procedurą, rejon zdarzenia został wyizolowany z normalnego prowadzenia, tam znajdują się tylko ratownicy prowadzący akcję, natomiast pozostałe rejony są niezależne od tego miejsca i tam prowadzony jest ruch. Dynamika zjawiska polegająca na wypływie nagłym dużej ilości metanu może być połączona z wydzieleniem dużej ilości drobnego materiału węglowego, tzw. pyłu. W tym momencie pracownicy wycofujący się zostają pozbawieni widoczności. Oni się wycofują po omacku, zabezpieczając własne życie i zdrowie, używając specjalnych aparatów. W tym wypadku tylko jeden z pracowników użył aparatu ratowniczego.

ar / pless.pl

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.