pless.pl

Reklama

Najnowsze

  • 24 września 2022
  • 1 października 2022
  • wyświetleń: 5287

Grzybów w bród. Justyn Kołek omawia zasady ich zbierania

Kilkanaście borowików w ciągu godziny to znak, że na dobre rozpoczął się - choć ze względu na suszę w lasach nieco spóźniony - sezon na grzyby. Grzyboznawcy ostrzegają, że należy w szczególności z wielką ostrożnością zbierać grzyby blaszkowate.

Reklama

Justyn Kołek
Justyn Kołek · fot. Nadleśnictwo Kobiór


- Po letnich upałach i nikłych wtedy opadach deszczu grzybiarze ruszyli wreszcie do lasów, gdzie zrobiło się mokro i wilgotnie, co sprzyja rozwojowi grzybów - mówi Justyn Kołek, grzyboznawca z Międzybrodzia Bialskiego, ekspert i klasyfikator.

Sezon dla grzybiarzy w tym roku jest opóźniony mniej więcej o miesiąc ze względu na dłuższe okresy, gdy w ogóle nie padało. Lepsza sytuacja pod tym względem panowała w górach, gdzie przeważają gleby gliniaste dłużej zatrzymujące wodę, natomiast na piachach latem o grzybach nie było mowy. Teraz jednak sytuacja się zmieniła.

- Powiedzenie, że "rosną jak grzyby po deszczu" jest prawdziwe, ale trzeba pamiętać, że od momentu opadów do rozwoju grzybni, musi upłynąć około 10 dni - tłumaczy J. Kołek.

Grzyboznawcy zgodnie twierdzą, że najbezpieczniej zbierać grzyby rurkowe (z gąbką, sitkiem pod kapeluszem). Wśród nich najbardziej cenionymi jest grupa borowikowatych.

- Co prawda możemy trafić na borowika szatańskiego, ale nie jest on śmiertelnie trujący, choć spowoduje dolegliwości np. gastryczne - mówi Justyn Kołek.

Bezwzględnie powinniśmy wystrzegać się zbierania grzybów, których nie znamy. Niestety, nasza wiedza o nich jest niewystarczająca. Ta zasada dotyczy zwłaszcza grzybów blaszkowatych. Wśród nich są jadalne kanie i rydze, ale jest też grupa muchomorów - od jadalnych do śmiertelnie trujących.

Większość grzybiarzy w lesie kieruje się intuicją, często gubi ich rutyna, z pokolenia na pokolenie przekazywane wskazówki, które niekoniecznie muszą być prawdziwe. Np. powszechnie stosowana metoda smakowania zebranego grzyba może zawodzić, gdyż wszystkie grzyby śmiertelnie trujące są smaczne. Są również przysmakiem zwierząt. Zawartej w nich trucizny nie da się wygotować, chyba że w temperaturze bliskiej 300 stopni Celsjusza, co w warunkach domowych jest niemożliwe.

Spóźniony sezon i długie oczekiwanie na grzyby niesie ryzyko, że ze zbyt wielką ochotą ruszymy do naszych lasów. W takim zapale łatwo o pomyłkę, która może kosztować nas utratę zdrowia, a nawet życia.

Las jest otwarty dla wszystkich, ale abyśmy mogli korzystać z jego walorów pamiętajmy, że wybierając się na grzyby powinniśmy przestrzegać kilku zasad. Nagminnie łamany jest zakaz wjazdu do lasu i parkowanie w niedozwolonych miejscach. W lesie można się poruszać jedynie drogami publicznymi. Nie wolno zbierać grzybów w tych częściach lasu, które są objęte zakazem wstępu. Tak jest w przypadku upraw leśnych do 4 metrów, czy ostoi zwierzyny.

Ten zakaz powinien być bezwzględnie respektowany przez cały rok, a podczas trwających właśnie rykowisk grzybiarze nie powinni płoszyć zwierzyny. Na grzybobranie nie należy się także wybierać do rezerwatów i parków narodowych. Niedozwolone jest zbieranie grzybów chronionych. Żadnych grzybów nie niszczmy w lesie, gdyż one mają swoją rolę do spełnienia.

- Truizmem jest ciągłe powtarzanie, żeby nie zostawiać śmieci w lesie - mówi Justyn Kołek. - Mamy wolny wstęp do lasu i powinniśmy to sobie cenić. Zaśmiecony las źle wpływa na jego estetykę, ale także negatywnie oddziałuje na rośliny w nim żyjące. W leśne gęstwiny wchodzimy nie tylko po grzyby, ale także by podziwiać świat przyrody, zauroczyć się nim.

ar / pless.pl

źródło: Nadleśnictwo Kobiór

Reklama

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu pless.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.